Zapłacone ciałem

Ciuchowe swapy to history… Teraz najlepszą walutą jest… POT! 🙂

Niedzielę spędziłam na ćwiczeniach w fantastycznym miejscu, na niezwykłej imprezie. Nie dość, że mogłam ćwiczyć z najlepszymi, miałam nielimitowany dostęp do izotoników i mogłam wybierać z wyjątkowych zajęć, to jeszcze za odbębnione ćwiczenia gromadziło się punkty. Kalorie. I za ta kalorie na miejscu, w „H&M Sport Store” (bo to oni byli sponsorem imprezy) odbierałeś to co chcesz. Za trening „zarabiałeś” od 300 do 400 kalorii, a ceny w sklepie były od 600, czyli dwa treningi dawały Ci pierwszego fanta (mi jak zwykle potrzebna była bielizna). Można było też ćwiczyć na urządzeniach i tu za 10 minut było 100 kalorii 🙂 Bardzo fajny pomysł!

Upocona i umęczona zastanawiam się tylko dlaczego na zajęciach z twerka (na którego się zapisałam) było tylu facetów na sali! I na twerka, czyli potrząsanie pośladkami, to bym zresztą pochodziła 🙂

Na Twitterze, macie dwa gify z gif-owej maszyny na miejscu wydarzenia 🙂

I jeszcze dwie fotki zawodowców, bo wiadomo, zawsze lepsze 🙂