Pamiętacie jak z pół roku temu postanowiłam sobie, że rezygnuję z burleski, ale za to raz na jakiś czas będę chodzić na zajęcia taneczne, albo burleskowe? Może to rok temu było… Bo taniec jest ważny! Tak jak już kiedyś mówiłam, siłownia kształuje sylwetkę, bieganie poprawia kondycję, a taniec jest dobry na GŁOWĘ. Na samoocenę, na pewność siebie i łatwość kontaktów z innymi ludźmi.
I na dziś wynalazłam sobie intensywny kurs…. TANGA! Argentyńskiego oczywiście. I oczywiście, przez przypadek, wkręciłam się na zajęcia dla zaawansowanych, gdzie ćwiczyliśmy dwa taneczne ruchy, a ja przecież NIE ZNAM podstaw!! Trochę więc był ze mną problem i prowadzący robili ze mną szybką lekcje podstaw. I podobało mi się. Idea tanga jest tak, że ma to wyglądać z zewnątrz tak, że partner Cię pragnie, a Ty go odpychasz, ale tak naprawdę to też go pragniesz 🙂 Było więc ocho i sacado, czyli takie ruchy taneczne, kiedy krzyżujesz nogi i przesuwasz się bokiem do partnera i dotykacie się zewnętrznymi udami 🙂 Wkleję Wam jutubowy filmik, gdzie to widać.
Wyszłam chwilę przed końcem zajęć, bo jechałam na taneczny występ… DZIEWCZYN! Panny zatańczył ze swoją Akademią Tańca, wyszło im wspaniale, tańczyły jaifa i cha-cha‚ę 🙂 Bardzo mi się podobało, super, że Liliana występuje, a najważniejsze, że to lubią. Mają kolejne medale i to też ekscytujące 🙂





