28-smy

Wpadliśmy na basen trochę spóźnieni, jak to my. Potem się okazało, że wyjątkowo jesteśmy na czas, ale zanim się zorientowałam, zarządziłam nasz stały patent:

  • Lilka przechodzisz pod bramkami z Mieszkiem i idziecie do damskiej przebieralni. Ja stoję w kolejce do wejścia i zaraz do Was dojdę. Przebierz go i niech ich już leci na zajęcia!

Kilka minut później w szatni znalazłam się i ja. Młodego już nie było.

  • Poszedł? To my się przebieramy. Zawiązałaś mu troczki w kąpielówkach, żeby ich nie zgubił w wodzie?
  • Żeby nie wypuścił pelikana?
  • ??? Skąd Ty takie zwroty znasz??

😉 Obstawiam serial na kanale z bajkami 🙂

<><>

Łucza, jak to ona, nic nie je poza domem. No więc tak kombinuję jak wpadam, żebyś coś w nią wepchnąć. Obieram marchewki, dowożę świeże bułki, sałatki owocowe, a dziś dowiozłam placki ziemniaczane. Zrobiłam chwilę przed wyjściem, zapakowałam termicznie, do drugiego pojemniczka dałam posoloną śmietanę i dojechały ciepłe. Zjadła cztery, co jest chyba jej rekordem 🙂

wiosna?

Powiem Wam, że chyba zaczęła nam się wiosna… Rano nałożyłam puchówkę i jak po drodze wpadłam do domu to się przebierałam. Lilka wróciła ze szkoły w zimowej czapce i jak ją zdjęła to włosy miała mokre, a Mieszko zasnął po powrocie z przedszkola. Słońce jest mocne i takie ogłupiające, a prognozy na marzec i kwiecień są już tylko powyżej 5-7 stopni.  Na kwiecień to już w ogóle same górne naście… No i jasno się robi wcześnie i trwa to długo. Wykopałam wiosenne czapki i odkryłam, że dziewczyny nie mają skarpetek.

Lilka dostała od koleżanki prezenty z zamorskich wojaży (torebkę i długopis z lusterkami z napisem: Love Goa 😉 a ja wpadłam do biblioteki po kolejnego Żulczyka.

<><>

Skończyłam The Night Of. Rewelacyjny serial. Postacie takie kompletne i wyraźne, świetne dialogi i niesamowite napięcie.

Wkleję Wam chat dwójki przypadkowych rozwodników:

  • Wie pan, dlaczego rozwód jest tak drogi? – ona
  • Bo jest bezcenny – on
  • Bo jest bezcenny – ona w tym samym momencie
  • Właśnie – on

patykowiec

Za tydzień Manifa… Pojechałam więc dziś z dzieciakami robić patykowce. Będę szła i będę mieć co nieść!

I teraz tak… Ja miałam pustkę w głowie. Kołotało mi się coś pomiędzy „Kto nie potrafi wyć nie odnajdzie swojego stada” a „Co ma być to będzie, zawsze i wszędzie”… Na szczęście Lilka wymyśliła: „Jestem kobietą, jestem wolna + podpis: Lila, 8 lat” Takiego też patykowca zrobiliśmy!

idylla

  • Mamo, w domu zawsze tak pachnie… domem.
  • Jaki to zapach Łucja? Czy to zapach cebuli?

(bo wczoraj robiłam śledzie i nie schowałam ich na noc do lodówki)

  • Nie.
  • Ale czy ten zapach jest przyjemny?
  • Tak. To taki zapach domu.

🙂 Bardzo bym chciała wiedzieć jaki on jest, bo gospodarz nigdy go nie czuje. Cieszę się jednak, że to nie śledzie 🙂 Mam pannę. Na drugie śniadanie zrobiłam gofry, na obiad będą kotleciki i dziś dzień w domu. Są z nami już też maluchy i cała trójka chwilę wspólnie łaziła, a teraz gapią się w telewizor 🙂

A tak w ogóle to dziś ostatnia sobota karnawału… Nie przegapcie! 😀

hektopaskale

Ciśnienie szybuje w dół, mi pęka głowa, ale wieczorem mam specjalny, upolowany, trening z kettlami (to takie ciężarki jak na foto wyżej), więc się doładuję!

<><>

Praktycznie zakończyliśmy 1-szy tydzień „sanatorium” Łucji. Odbieram ją jutro na przepustkę i śmiało można powiedzieć, że panna się wdrożyła. Zapisałam już na wizytę kontrolną Lilkę, bo mi mówią, że jeżeli Liliana ma podobne skrzywienie (chociaż jeszcze nie skoliozę) to fajnie by było, żeby na kolejny turnus rehabilitacyjny dostały się OBIE, w tym samym czasie. Bo jak mi powiedziano, programem leczniczym dzieci są objęte do 18-go roku życia, czyli do końca okresu „kostnego wzrostu”… i trafiają do tego typu placówek cyklicznie co naście miesięcy! Podoba mi się to. Bardzo. Po korytarzu chodzą nastolatki z figurami jak instruktorki fitnessu i tak też powiedziałam Łucji: „Masz szansę wyrzeźbić sobie sylwetkę jak mało kto. Intensywne bloki ćwiczeń na postawę, mięśnie i kręgosłup dają niesamowite efekty. Wiesz sama jak wyglądają dzieciaki w gimnazjum. Są pogarbione, mają nadwagę i unikają wuefu. A Ty możesz być fitness-rakietą.” Co więcej, jedna moja znajoma już kombinuje jak w ten system leczniczy wepchnąć własną córkę. I mam wrażenie, że takich matek będzie więcej 🙂

Od poniedziałku zaczyna tam szkołę, już ją zapisałam i dostałam dokument, który mam dostarczyć do sekretariatu naszej szkoły. 1/4 minęła.

<><>

Na forum tłumaczeniowym jedna osoba zadała niezłe pytanie:

  • Jaki będzie angielski odpowiednik Janusza i Graży?

🙂 Wygrali Bruce and Sheila vs Al and Peggy (tak jak w Bundych). Natomiast jeśli Janusz występuje solo to można użyć Chad.

tłustość czwartkowość

wiem, że z opóźnieniem, ale na zajęciach z burleski zrobiłyśmy sobie after-party i dopiero weszłam do domu (miałam być najpóźniej o 21-szej 🙂

 

Kocham Tłusty Czwartek. Nie za pączki, bo w sumie to nie moja pasja, ale za to, że WSZĘDZIE mnie tego dnia karmią 🙂

Pannie Ł zawiozłam też, chociaż oni i tak dostali 🙂

smagać pomiędzy..

Wyszłam w ciemność i widzę, że przy moim aucie szklanka miga na niebiesko…

  • Panowie, ja NIE mogę dostać mandatu!!!
  • Ale tu jest zakaz parkowania.
  • Obiecuję, że ja już NIGDY tu nie zaparkuję!
  • Pinokio! Nos Ci rośnie. Zawsze tu stajesz.
  • Bo tu nie ma zakazu. Jest tylko zakaz wyprowadzanie psów.
  • Jest. Nie przeginaj. Zamknę oczy, masz 5 sekund, nie było Cię tu.

(tak powstają rekordy)
Po co mi ten trening biegowy dzisiaj, życie samo okazji do poprawy tempa dostarcza 😉

<><>

Ale skoro tak sprytnie wczoraj ZAOSZCZĘDZIŁAM 🙂 pojechałam kupić Łucji staniki do ćwiczeń. Jakiś tam z bałwankami znalazł się w szafie, ale dorzuciłam jej dwa nowe. Jeden jest w groszki i serduszka i jak można był się spodziewać najbardziej się spodobał. Musiałam też dowieźć specjalną gumę do ćwiczeń. Te gumy kupuje się na metry i podobnie jak na siłowni, różne kolory mają różną sprężystość. Panna ma 2-metrową gumę w kolorze czerwonym, czyli dość mocną.

<><>

Macie obrazek, który może jakimś cudem Was ominął 🙂 Marzec coraz bliżej, a Wy pewnie dziewczyny nie gotowe… Aż strach pomyśleć co można zrobić z marchewką! 😀 To rolowanie od spodu działa na wyobraźnię, działa…

Jednym słowem: NUDA

 – zreferowała nam oprowadzająca nas po ośrodku 12-letnia koleżanka Łucji

Organizacyjnie cały czas ogarniam. Zatowarowałam pannę w zgrzewkę wody, chrupki do mleka i orzeszki. Zapomniałam zabrać z domowej lodówki jogurty, więc dowiozę jej jutro. System jest taki, że dzieci mogą mieć swoje jedzenie w kuchni i lodówkach, ale każdy ma je trzymać w opisanym plastikowym pojemniku. Poznałam już jednego z rehabilitantów Łucji i byłam na tyle urocza, że JESZCZE rozbudował jej program zajęć. Ma i zajęcia indywidualne i grupowe. I rozciąganie, i na grupy mięśni. Super. Ponad 6 godzin dziennie ćwiczeń. Potrzebny jest też biustonosz, bo przy rozciąganiu gość chce obserwować pracę kręgów na plecach i chodzi o to, żeby panna nie była goła. Widziałam te ćwiczenia, rzeczywiście dziewczynki ćwiczą w biustonoszach (jakieś tam w szufladzie są, chociaż nie wiem czy nie za małe).

<><>

A ja byłam wczoraj na zajęciach burleskowych. Jak zwykle super. Tym razem uczyłyśmy się póz pin-upowych, które można przerobić na cały ruch. Zresztą to super przydatne przy pozowaniu do zdjęć. Bardzo fajne zajęcia, świetna atmosfera, dużo śmiechu i w sumie ogromne zaskoczenie, że tak łatwo być „powabną” i figlarną 🙂 Doszła mi też kolejna marzeniowa potrzeba, czyli książka/fotoalbum o pin-upowych dziewczynach.

(ja to ten błysk flesha 🙂

Turnus

Odstawiłam Łuczę na ten rehabilitacyjny turnus. Za nami kontrola lekarska, a dziś zbierze się kworum, które wyznaczy jej zabiegi. Będą od rana do 14-stej. Niektóre indywidualne, inne grupowe. Rozkład zajęć będzie mieć dziś po 15-stej. W drugim tygodniu mam podjechać na zajęcia i zobaczyć jak wyglądają, żebyśmy mogły razem w domu ćwiczyć. Oczywiście dopiero gdy wróci do domu, po 20-stym marca.

Od godziny 15-stej będzie miała szkołę. Tak do 18-stej. Szkoła rusza w przyszłym tygodniu, plan lekcji już jest. W czwartej klasie będą 4 osoby 🙂 Panna trochę jest niewyraźna, więc zostawiłam jej kilka paczek chusteczek…

O 19-stej jest pora kąpieli dla dziewczynek, a o 20-stej dla chłopców. Cisza nocna jest od 21-szej. Wygląda na to, że będzie miała przepustki, czyli w sobotę po zajęciach będzie można ją na półtora dnia zabrać, ale potrzebna będzie na to zgoda ordynatora. Zdjęcia porobię jakieś jutro, bo na razie było zbyt emocjonująco. 🙂

<><>

Mam dziś dla Was historię o jednym moim znajomym. Przypomniał mi się jak siedziałam w poczekalni przed gabinetem, a ostatnio dostałam jeden rysunek, który mi się z nim skojarzył…

Otóż jest to gość, który ma dużo rodzeństwa. Najstarsza była siostra, a potem pod rząd czterech chłopaków. Córka była na tyle wcześnie, że jak się ten mój znajomy urodził, to chwilę później ona się wyprowadziła. Za to chłopaki były co trzy lata… Wszyscy jak z jednej foremki 🙂 I wymyślił sobie jego ojciec (też fizycznie identyczny), że zrealizuje marzenie każdego mężczyzny, czyli zbuduje drużynę piłkarską z własnych synów 😀

Jak pomyślał tak zrobił i założył drużynę piłkarską. Zupełnie zresztą nieźle sobie radzącą. I wszystkie te chłopaki są w tej drużynie zawieszeni. Jeden jest napastnikiem, drugi siedzi na ławce, trzeci obrońcą…

I teraz dostałam TEN obrazek. I od razu pomyślałam o jego mamie 🙂 Bo wyobraźcie sobie jak bardzo ten jego dom jest piłkarski. Przecież nie ma szans by ona coś innego w telewizji oglądała 🙂

Byłeś głupcem, skoro myślałeś, że będzie na ciebie wiecznie czekać.

  • Jak mogła poślubić takiego nędznika?
  • Może go pokochała. A wtedy stał się w jej oczach kimś.

-Cytaty z Wikingów, sezon piąty

<><>

Rozpoczynamy kolejną turę ferii. Łucję co prawda muszę odstawić jutro do szpitala (walizka już zapakowana), ale maluchy wrócą do mnie dopiero w przyszłą sobotę. Zaplanowałam sobie więc nachodzący tydzień. Głównie wieczory, bo w dzień pewnie będę jeździła do Łucji, zanim wszystko się ułoży.

Będę mieć jeden trening biegowy, jedną wyprawę do kina, dwa warsztaty burleskowe i jeden specjalny trening z kettlami (dostałam się na takie indywidualne zajęcia z trenerem).  Pięć wieczorów – pięć atrakcji. Oprócz tego będę zaglądać na siłownię (bo od tego dobrze rozpocząć dzień). W domu nie ma za wiele do roboty, wyprałam tornistry i wyprasowałam wszystko co mogłam. Koniec końców NIE udało mi się znaleźć tapicera, ale może spróbuję znaleźć kogoś do cyklinowania? Chciałam to w końcu zrobić na ferie…

<>><<>

Zamówiłam dzieciakom nowe kostiumy do pływania na basen. Chodzą 2x w tygodniu, potem wrzucam mokre rzeczy do pralki i jakie by nie były, stroje się zużywają. Zresztą dzieciaki rosną.

Na kilka różnych zamówień najdłużej z wysyłką zwlekał gość u którego zamówiłam kostium dla Łucji. A jej akurat jest potrzebny najbardziej. Więc napisałam do niego:

  • „Hello, my friend (tak na ogół wszyscy się wzajemnie tytułujemy), have You already sent the item…?.”

I dziś wysłał (przyszło meilem powiadomienie, że przesyłka nadana), a chwilę później dostałam taką odpowiedź:

  • „Yes dear, has sen dout already”

:D Oni są lepsi niż gugiel translator 🙂