Nigdy nie lekceważ małych dziewczynek

– znowu Grimmowie, o Dianie jej mama

Wygląda na to, że tegorocznym hitem kulinarnym będą takie półprzygotowane mięsa. Nie wiem jak je inaczej nazwać, ale na pewno je kojarzycie z lodówek chociażby w owadzie. Zawsze omijałam je szerokim łukiem. Ale pewnego razu… Zaczęło się od szynki świątecznej, potem było coś tam jeszcze, a teraz trafiłam na kruchą wieprzowinę i to jest przepyszne. Robiłam ją z makaronem i pomidorami (książeczkę z przepisami macie w środku każdego kartonika), jadłam na kanapce, a z kolejnego opakowania chcę zrobi sprigrollsy (czyli wraz z cebulką i czymś zielonym zawinąć w papier ryżowy).

<><>

  • JUŻ! CHWILA!!! OTWIERAM!!!
  • Co Pani w takie futra pozawijana w taki upał?
  • Bo się opalałam. Niekoniecznie musi mnie Pan w kostiumie oglądać.
  • Dla sąsiadów przesyłkę Pani weźmie?
  • Wezmę.
  • Ale to musi Pani podpisać. TU.
  • To ja muszę na chwilę zamknąć drzwi. Zaraz oddam tę kartkę.

🙂

zawsze jest wybór,nawet jeśli wydaje się, że nie ma żadnego, ale to reakcja określa czy wybór jest dobry czy zły

-Grimmowie, finiszuję piąty sezon, s05e20, Juliette

  • Mamo, jak nazywa się ten człowiek od gminy?
  • Sołtys?
  • Nie. Ona.
  • Wójt.
  • To uścisnęła mi dziś rękę.

🙂 Przy wręczaniu medalu za konkurs ortograficzny 😉

><><

Wyczytałam, że labradory są jedyną psią rasą, która ma gen głodu. Mogą jeść bez końca. I tłumaczy to, dlaczego jak wychodzimy, a ja po chwili wracam po jakiś bzdet i spodziewam się, że ona będzie siedzieć stęskniona pod drzwiami, to spotykam ją plądrującą dziecięce plecaki… Bo może jakaś sucha bułka, albo zapomniana krówka się znajdą… 😉

RYTM

  • Co chcecie robić na Dzień Dziecka? Możemy pojechać oglądać zwierzęta, leżeć pod jakąś fontanną…? Liliana?
  • To możemy robić w ogródku.
  • True. Czyli jedziemy do Żelazowej Woli jak rok temu! Pięć minut do wyjścia!

Co roku na Dzień Dziecka odbywa się tam świetna impreza. Jest gra terenowa i jest cała masa pobocznych atrakcji i gadżetów. Są koncerty, wykłady i warsztaty dla dzieciaków prowadzone przez bardzo cierpliwe osoby z dużą pasją. Tematem tegorocznego DNIA DZIECKA był RYTM. Cykliczność, pory roku i świat roślin. Na poszczególnych punktach gry terenowej były zadania i pytania związane z przyrodą. Rozpoznawanie śladów zwierząt i rodzajów liści. Fotosynteza, zamarzanie i rozsiewanie się nasion. Można było zrobić gliniane popiersie Fryderyka, albo pobawić się klockami. Była strefa z leżakami i były pikniki na trawie. W tej głównej „muszli koncertowej” dzieciaki (które potrafią!) mogły coś zagrać. Na widowni siedział tłum Japończyków, który entuzjastycznie witał i doświadczonych wirtuozów i maluchy, które wskakiwały na scenę w przerwach. Była np. jedna dziewczynka w wieku Lilki, która bardzo ładnie, z młodszym bratem u boku coś tam zagrała. Namawiałam też Łucję i nawet użyłam argumentu, że jak nie ONA, to wejdę ja, a JA jak wiadomo potrafię zagrać tylko „Sto lat, sto lat” więc narobię IM wstydu, ale jej nie przekonałam… [choć teraz mówi, że za ROK zagra].

Jak maluchy budowały z klocków ja z Łucją słuchałyśmy wykładu o ogrodach prowadzonego przez dwóch architektów krajobrazu. Urocza para stworzyła niemalże tok-szołowy dialog i zaczęli od tego, że ogród to NIE trawnik i tuje wokół :))

Niżej robią te popiersia z Fryderykiem. Mają wzory i z gliny tworzą kopie. Potem te obrazki wysychały na słońcu.

lazy day 4

Lilka leżała na moim łóżku i męczyła Dr.Dolittla (na poniedziałek!), a ja ją pilnowałam. No i tak kręcąc się wokół zabrałam się za szufladę z bielizną…

  • Nie no, połowa jest do wywalenia. Te gacie to za małe. Leci. A co to za kolor? Seledynowy?? Kiedy ja to nosiłam??? Po co mi te ażury w wisienki?? Miseczka A?? To Wy do tego szybciej dorośniecie…
  • O, mamo… A to co to?
  • To podwiązka. Nakładasz na ślub. Nie nie na biodra!!! TO na jedną nogę!
  • Na jedną spada.
  • To nie nakładaj.
  • I masz stringi.
  • No mam. Kiedyś dostałam. Za małe.
  • A w JAKIM kraju się je nosi?
  • Są takie kraje, gdzie kobiety je noszą.
  • To ja sobie wezmę.

I widzę, że już w swojej szufladzie z majtkami zbunkrowała zdobycz 🙂 Panna strasznie jest rozrywkowa po Zielonej Szkole. Tak się rozkręciła, że nie dość, że na szkolnej dyskotece nie schodziła z parkietu, to jeszcze ostatniej nocy zrobiła Pyjama Party, na które zaprosiła też chłopców… :0

<>

Wyniki mammografii odebrałam. Wszystko ok, kolejna za dwa lata, po drodze, za rok mam zrobić tylko usg. To pierwsze moje tego typu badanie, wiekowo uznali, że powinnam i MAM rentgena własnych cycek 😉 Wielkie są, ale chyba to jest jakieś powiększenie :))

Na rynku

  • To nie jest pieprzowa mięta?
  • Nie.
  • No właśnie… A ja tylko taka lubię. A takiej nikt nie ma.
  • Ale też jest fajna. Proszę powąchać!
  • To też niech będzie. A truskawki za ile?
  • 7.
  • Dlaczego wszyscy mają za pięć, a pan za siedem?
  • Dla Pani może być po pięć.
  • Dałabym i siedem, trzeba mi było tylko powiedzieć, że są najlepsze 🙂
  • A pracownik do ogrodu niepotrzebny?
  • Nie. Chyba.
  • Trawę bym skosił, barierki pomalował. Dam telefon.

🙂 Truskawki w takiej cenie już na początku czerwca? Dawno tak nie było! Ależ się owocowe lato zapowiada! 🙂

Awantura o klasyfikację medalową

Czerwiec to miesiąc, kiedy wyjątkowo doceniam to, że mam na lodówce szczegółowo zapisany kalendarz 😉 Nagromadzenie atrakcji szkolno-przedszkolnych, które często wymagają stawiennictwa w INNYCH niż zwykle godzinach albo zaprowiantowania, plus jakieś zaległe wizyty lekarskie i plany towarzyskie są NIE DO ogarnięcia. W poniedziałek miałam wyjazd Lilki, we wtorek w przedszkolu był fotograf, w środę Lilka wracała, dziś Mieszko był na Gminnej Spartakiadzie Przedszkolaków, a jutro na wycieczkę (jednodniową) jedzie Łucja. Gdzieś tam po drodze byłam z Łucją u lekarza bo musiałam donieść do szkoły jej kartę zdrowia, zmieniałam opony, a dziś te opony wywoziłam do dziadków. Potem jest sobota i niedziela, które BYŁY zaplanowane, ale okazało się, że Łucja chce nocować u koleżanki i wszystko trzeba pozagęszczać, no a od poniedziałku kolejna tura wrażeń… Uff…

<><>

  • Dziewczyny, ja mam NOWY MEDAL! To mój czwarty medal w tym roku!
  • No i??? Wielki mi wyczyn… Ja będę mieć sześć, bo dwa to wyróżnienie z konkursów ortograficznych! He??
  • Ale jeszcze nie masz Łucja! Na razie ja mam najwięcej!

Obiecuję Wam moje drogie Dzieci w Waszym dniu!

  • Myślałam o tym Justysiu i JEDNAK przyjadę Ci posprzątać.
  • Nie.
  • Masz bardzo ładny dom, ale zagracony…
  • Nie. To MÓJ dom i to MÓJ chaos.
  • Weszłam na strych i wydaje mi się, że nad nim nie panujesz.
  • Panuję. TAM jest dziecięca strefa kreatywności i tam TAK musi być. Czy wiesz, że laurkę na Dzień Matki dostałam w formie zrobionej książki?
  • To wspaniale. Ale jednak chciałabym Ci pomóc.
  • NIE.

Z okazji Dnia Dziecka obiecuję Wam moje drogie dzieci, że NIGDY nie będę się zachowywać jak MOJA matka i nie będę WAS straszyć, że przyjadę do WASZYCH domów pomóc je ogarniać 🙂

<>

Właściwe świętowanie w weekend. Nie wiem czy to już sprawdzaliście, ale większość imprez związanych z Dniem Dziecka będzie w sobotę i niedzielę następujących PO tej dacie. Ja z okazji tego wyjątkowego święta wymieniłam sobie opony na letnie (w końcu już czerwiec ;), Łucja ma imprezę na świetlicy i chce dziś wrócić później, a Mieszko ma w przedszkolu ognisko. Rano jak go odwoziłam to strażacy już postawili wiaty i budowali ognisko (naprawdę nie wiem jak my z tą strażą pożarną jako przedszkole jesteśmy połączeni, ale to super sprawa). Książki wręczone, od taty mają dostać coś tam plażowego, a wieczorem przyjeżdża wybawiona Lilka. Miło by było gdyby pojawił się listonosz, bo zdaje się, że znowu wybył na urlop w góry, bo nic mi nie dochodzi, a czekam na kilka miłych przesyłek od Chińczyków…

Ach i żeby nie było, że nie docenia moja mama swojej córki, to była bardzo pod wrażeniem porannej dyscypliny u dzieci 🙂