Kiesielówki na CZERWIEC!

Rzutem na taśmę udało mi się zrealizować projekt DOM na czerwiec 😉 Zachmurzyło się, powiało, więc złożyliśmy leżaki, schowaliśmy do pokoi książki (warto było przed wyjazdem zabezpieczyć zapasy w bibliotece) i podskoczyliśmy do… Chodzieży. Zawsze jak jesteśmy w tej części Polski to tam trafiamy i zawsze dochodzi kolejna „skorupka”…

Lutka (bo wakacjujemy z dziadkami) znowu zaszalała w miskach, a mi doszły kolejne duże talerze w leśne owoce i hit tych zakupów, czyli „kisielówki 🙂 To takie niskie i szerokie filiżanki idealne do kisieli. Bo wiadomo są gorące i trzeba je nalać do czegoś co jest płaskie 😉 Sklep fabryczny Wam tradycyjnie polecam, panie akurat szykują inwentaryzację i powyciągały z magazynów jakieś pojedyncze sztuki i ceny są ścinające. Takie np. kisielówki były po złotówce 🙂

Róż Gyzia widać? 🙂

A to już zdobycze ułożone przy kasach (później je owinięto papierem i zapakowano w karton, więc koleje ujęcia będą dopiero w domu na stole 🙂