Dziewczyny są pod opieką poradni ortopedycznej. Od bardzo dawna mieliśmy skierowanie do szpitala, ale nie szło się dodzwonić do rejestracji. W końcu wysłałam meila, a kolejnego dnia pani oddzwoniła i zaproponowała całkiem bliski termin. Wow, że tak można? Super. No więc dziś stawiłam się z pannami na wizycie i OBIE miały zrobionego rentgena CAŁEGO ciała. Wszystko poszło sprawnie, Lilka nadal ma nosić wkładkę, a nad Łucją zebrało się trzyosobowe lekarskie konsylium. Diagnoza jest niestety jedna: dziewczyna ma skoliozę, czyli dość poważne skrzywienie kręgosłupa. Mamy skierowanie na rehabilitację, spróbuję to załatwić jeszcze w czerwcu i od września ruszyć z blokiem ćwiczeń dla niej. Paradoksalnie cieszę się, że to wyszło. Wkładki nosi od lat sześciu, a ja lubię gdy wiem na czym stoję. Łucja miała trochę doła, więc skouczowałam dziś naszego (ich) instruktora pływania by zrobił im zajęcia. Zajęć nie było od marca, bo wpadło mu jakieś-coś-tam, ale i tak chciałam, żeby przed wakacjami się z nimi spotkał i zrobił im przy okazji wykład o zachowaniu nad wodą na wakacjach 🙂
<>
Zabawna akcja wyszła po basenie. Umówiliśmy na rozliczenie gotówkowe, więc zapakowałam kwotę za zajęcia do plastikowego jajeczka z jajka z niespodzianką. W takiej formie przekazywane są na ogół pieniądze za różnego rodzaju szkole sprawy. Za wycieczkę, za radę rodziców, itd. W ten sposób pieniądze nie giną i nie mieszają się z innymi skarbami w plecaku. Dałam jajko przed zajęciami Radkowi, zajęcia się odbyły, umówiliśmy się na wrzesień i pojechałam do domu. Dojechałam, a tu sms:
- Skąd taka sowita zapłata 20 groszy?
- Dałam Ci 20 groszy? Poważnie?
- Poważnie.
- Były dwie monety i banknot.
- Nie. Były tylko dwie monety.
- Pomyliłam jajka!
- No ładnie. Jak można pomylić jajka?
- Bo ja mam za dużo tych jajek. Wyślę Ci zdjęcie [mms]
- Co to było? Bo mi się nie otwiera.
- Twoje jajko
- Moje na pewno nie
🙂 Błąd oczywiście naprawiłam, ale co pogadałam o jajkach to moje 🙂
