lazy day 4

Lilka leżała na moim łóżku i męczyła Dr.Dolittla (na poniedziałek!), a ja ją pilnowałam. No i tak kręcąc się wokół zabrałam się za szufladę z bielizną…

  • Nie no, połowa jest do wywalenia. Te gacie to za małe. Leci. A co to za kolor? Seledynowy?? Kiedy ja to nosiłam??? Po co mi te ażury w wisienki?? Miseczka A?? To Wy do tego szybciej dorośniecie…
  • O, mamo… A to co to?
  • To podwiązka. Nakładasz na ślub. Nie nie na biodra!!! TO na jedną nogę!
  • Na jedną spada.
  • To nie nakładaj.
  • I masz stringi.
  • No mam. Kiedyś dostałam. Za małe.
  • A w JAKIM kraju się je nosi?
  • Są takie kraje, gdzie kobiety je noszą.
  • To ja sobie wezmę.

I widzę, że już w swojej szufladzie z majtkami zbunkrowała zdobycz 🙂 Panna strasznie jest rozrywkowa po Zielonej Szkole. Tak się rozkręciła, że nie dość, że na szkolnej dyskotece nie schodziła z parkietu, to jeszcze ostatniej nocy zrobiła Pyjama Party, na które zaprosiła też chłopców… :0

<>

Wyniki mammografii odebrałam. Wszystko ok, kolejna za dwa lata, po drodze, za rok mam zrobić tylko usg. To pierwsze moje tego typu badanie, wiekowo uznali, że powinnam i MAM rentgena własnych cycek 😉 Wielkie są, ale chyba to jest jakieś powiększenie :))