Zdumiewające, jak zupełne bywa złudzenie, że piękno jest dobrem

-Grimm, s05e15

Są truskawki! 🙂 Dopiero w jednym miejscu widziałam, u takiej babki, która co roku ma jako pierwsza, ale SĄ!

W niedzielę po komunii jak wylądowaliśmy w tej cukierni to była tam również czekoladowa fontanna. Można było w niej maczać pianki, winogrona i… truskawki. Jak to dzieciaki zobaczyły to na te truskawki się rzuciły, a JA wiedziałam jak to się skończy. I rzeczywiście, wieczorem przy kąpieli panny były już zasypane kaszką… Ale na te NASZE (POLSKIE) tak nie reagują, więc jeszcze chwilę zaczekam i rozpoczniemy truskawkową ucztę 😀

I mam bez. Cały dom mi pachnie 🙂

Jesteśmy swoim własnym diabłem i robimy z tego świata własne piekło

-Grimm, s05e16

Wysypywałam korę i znalazłam kawałek rękawiczki… ????…. A gdyby tam był PALEC??? Albo co gorsza numer telefonu do jakiegoś drwala???! Chyba pojadę do ogrodniczego po kolejne dwa worki… Może całego drwala zmajstruję, bo na co mi, niepełne zresztą, dwa palce? Nawet jeśli z takiej obiecująco dużej rękawiczki 🙂

<><>

Co ostatnio z kimś gadam o jedzeniu to wszyscy masowo przechodzą na wegetarianizm. Albo weganizm (jeden przypadek). No i przerażające to… A co jeśli kogoś poznam to będzie jarosz? Jak tu w nocy jeść z kimś kto zajada sałatki? Zatwardziali wegetarianie, których znam od dawna, mówią, że teraz taka moda. Burgery z mango i cieciorką i czipsy z buraków bez tłuszczu. Brrrrr… Wrzucę sobie przepis na coś co ostatnio zajadam (muszę je czasem wrzucać, bo próbowałam sobie ostatnio przypomnieć jedno danie i nie pamiętam skąd ja je brałam). Wołowina na tatara, ale nie polędwica, wymieszana z jajkiem, szczypiorkiem i serem asiago (nie wiem czym go zastąpić). Ciemny chleb (wiecie, że udało mi się dzieciaki przestawić na ciemny i WOLĄ go bardziej niż biały?), sałata (na rynku już jest taka pysznie chrupiąca!), sos z jogurtu, majonezu i keczupu oraz pomidorki i kiełki z rzodkiewki (przez pomyłkę kupiłam, a takie ostre, że nie wiem jak je można inaczej zjeść. Mieszanka mięsna stoi w lodówce, reszta składników porozstawiana po kuchni i tak kilka razy dziennie wrzucam na patelnię mini-burgery i robię sobie kolejną kanapkę 🙂 

Btw. miętę zasiałam, więc od jutra ruszam z ayranem 🙂

Daj człowiekowi maskę, a pokaże ci swoją prawdziwą twarz.

– Grimm, s05e13 (zasypię Was tymi Grimmowymi cytatami, ale naprawdę mi się podobają 🙂

 

Tłuczemy na okrągło te testy z tą Łuczą… Robi. Ja w tym czasie w pobliżu robię coś innego.

  • Mamo, jaki jest synonim do ptak?
  • Nielot.
  • Przecież lata.
  • Taki struś niekoniecznie. Zwierzę.
  • Włącz internet i mi sprawdź.

Odpalam w drugim oknie gugla, wstukuję: synonim ptak, uruchamiam pierwszy słownik od góry i czytam:

  • Synonim ptak: siusiak, wacek, dzida. Czytać dalej?
  • Wpiszę zwierzę.

🙂

<><>

Dziś chcę zamknąć ogród. Coraz cieplej się robi, oczy mnie już pyłkowo trochę swędzą, więc szybko chciałam się przygotować do lata. Chwasty powyrywane, iglaki przycięte, mam wielki wór kory do rozsypania i muszę jeden przewracający się krzak podwiązać. Chcę jeszcze tylko miętę kupić… Szczypior w doniczkach to strzał w dziesiątkę – dzieciaki robią sobie testy kto więcej wytrzyma i urządzają sąsiedzkie konkurencje, kto większy kawałek szczypiorku da radę zjeść :0 Niech jedzą! 

 Świat jest pełen rzeczy oczywistych,których ludzie w ogóle nie spostrzegają 

– Grimm, s05e14

Rocznica I-szej Komunii Łucji za nami! Rano Lila miała fazę buntu (za każdym razem jak świat nie kręci się wokół niej) i postanowiła, że NIE idzie. Ale w końcu ruszyła, ja szybko wpięłam Łucji we włosy kupioną wczoraj białą różę i PRAWIE zdążyliśmy na czas. Wepchnęłam ją tylko na ławkę tuż koło ołtarza i razem z Lilą i z Mieszkiem poszliśmy na balkon 🙂

Pogoda była piękna, rozmawiałam potem pod kościołem z innymi rodzicami, białe rusałki zachwycone sobą gdzieś tam biegały, a my ustawiliśmy się na kwadrans później w lodziarni (po zdjęciu SUKIEN w domu).

rachunek sumienia

Podjęłam męską decyzję, że bieg odpuszczam. Doła miałam mega jak to wieczorem postanowiłam, ale niemożliwe jest to połączyć. W NAJLEPSZYM przypadku jak wpadam do domu to mam pół godziny do imprezy, czyli piętnaście minut do wyjścia. W tym czasie muszę dopilnować stroju Łucji, uczesać ją i ogarnąć maluchy. Pewnie też dać coś wszystkim do jedzenia. No i sama się przebrać i pomalować. A może nawet umyć włosy, bo po biegu jestem mokra jak szczur. Nie da rady. A jeśli zdobędę medal i będę musiała zaczekać do 12-stej na wręczenie? Albo utknę w jakimś korku, albo objeździe i z 15 minut czasu na przygotowania zrobi mi się ZERO? Szkoda tych dwóch miesięcy treningów, ale niemożliwe jest inne rozwiązanie. :

 

Dziś panna miała spowiedź. Ja również się podłączyłam, żeby było jej raźniej. I jak wszyscy dorośli miałam problem z rachunkiem sumienia, bo PRZECIEŻ wszyscy uważamy się za praworządnych 🙂 Wykombinowałam trzy grzechy i mogę Wam też się do nich przyznać 😉

  • faworyzowałam jedno dziecko podczas kłótni (na ogół Lilianę, bo ona wydaje mi się najbardziej skomplikowana i rzeczywiście jest najbardziej rozpuszczona 😉
  • nie chodziłam do kościoła,
  • nie pomagałam wszystkim, którzy mnie o to prosili.

Po czasie przyszło mi do głowy, że wielokrotnie naruszałam Pierwsze Przykazanie, bo nawet jeśli przyjmuję wiarę w odgórną moc, to wierzę również w fatum/los i karmę/karty. Ale tego nie powiedziałam, a może i dobrze bo mogłabym nie dostać rozgrzeszenia, albo co gorsza wydłużyć kolejkę oczekujących 🙂

<><>

Skosiłam trawę i wygoniłam towarzystwo na dwór!

Gdzie strumyk płynie z wolna…

Na nasz plac zabaw, romantycznie położony koło cieku wodnego, zanosi się zabawki. I zostawia je tam. Takie duże i już niepotrzebne. Wielkie plastikowe auta, zabawki do piasku, jeździki, itd. Bardzo to fajne, sporo tak zostawiliśmy. Aaale, niestety z placu zabaw też się przynosi zabawki…

W ten sposób w naszym domu pojawiła się Stokrotka, czyli piąte dziecko Liliany (co to będzie jak zacznie znosić zwierzątka???). Stokrotka jest dużym niebieskim osiołkiem. Na zdjęciu nie widać jej rozmiaru, ale Lilka na niej jeździ (fotografie tego z pewnością będą). Została wykąpana, ozdobiona biżuterią, domalowano jej RZĘSY i miała mieszkać w ogródku, ale jakimś cudem nocuje w domu. Ku zgrozie Łucji, która twierdzi, że STOKROTKA w nocy OŻYWA 🙂 Czasem się przesuwa, czasem mrugnie, a czasem tylko zrzuci kocyk, który na niej leży… Musicie przyznać, że rzeczywiście ma w sobie coś demonicznego 😉

<><>

Odebrałam dziś pakiet startowy do niedzielnego biegu. Numer mam ładny, przygotowana jestem, ale jeszcze nie wiem czy pobiegnę. Bieg jest na 9-tą, a o 11-stej Łucja ma rocznicę komunii. Czyli musiałabym dobiec, wrócić do do domu (a to kawałek), przebrać ją i zdążyć do kościoła. Zanim wyjdę muszę też przygotować im jakieś śniadanie i ubrania. Zobaczę, i decyzję podejmę dopiero rano. Btw. Łucji poleciał kolejny ząb. Górna czwórka – to nasz pierwszy wyrwany ząb z KOLOROWĄ plombą 🙂

ŁYDKI…

Od kilku dni zerkam na gołe łydki (nie tylko męskie) i dziś rano z pewną taką nieśmiałością i ja obnażyłam moje… Co roku ta sama obawa… Czy te chłodne majowe powiewy nie są zbyt lodowate dla mojego wygrzanego ciałka? 🙂 I co roku pod koniec takiego pierwszego ŚMIAŁEGO dnia dochodzę do wniosku, że warto było się odważyć 😀

<><>

Znajomy wrzucił dziś fragment filmu. Pitbull nowe porządki. Nie oglądałam, chociaż akurat graja, więc może, może… Wkleję Wam dwa trailery. Nie chronologicznie, lecz dokładnie w tej kolejności w jakich do nich docierałam 🙂

Jest jeszcze jeden niezły fragment 🙂 Wpleciony w mix – od 1,27 do 2,25 🙂

<<>>

A tymczasem Lilka zdobyła wyróżnienie w konkursie z wiedzy o ekologii 🙂 Brawo!

Bzy też już na polach kwitną… Czas chwycić za sekator i iść na pola…

Ładnie jeden znajomy napisał:

„W temacie maturalnym poświęconym IV części „Dziadów” Adama Mickiewicza, uczniowie mieli za zadanie odpowiedzieć na pytanie: „Czy warto kochać, mimo, że miłość wiąże się z cierpieniem?”.

ech, ciągle te pytania o Polskę.”

:)))

Odebrałam w końcu nasze figurki gliniane. Moai z Wysp Wielkanocnych. Są wypalone, wybraliśmy tylko po drodze kolor szkliwa i już są w domu!



Przeszłość jest prologiem

– Grimm, s05e12, ruszyłam z piątym sezonem, bo 13 maja się kończy i mogę jechać bez przerw. Wybitny jest ten serial!

Po kilku intensywnych dniach, dziś relaks. Mieszko kontynuuje zabawę w rycerzy. Najbardziej do dworskiego stroju pasowały mu rajstopy do krótkich spodenek 😉 Lila jak widać wybrała rolę czarownicy 🙂

<><>

  • Mamo, a czy my zawsze będziemy się do Ciebie przytulać?
  • Tak. Ludzie potrzebują przytulania. Dlatego się tak często przytulamy.
  • A dlaczego Ty z babcią się nie przytulasz?
  • Hmmm… Chyba przestałam jak zaczęłam dorastać i miałam kogoś innego do przytulania. Wy też będziecie mieć kogoś innego do przytulania.
  • A do kogo Ty się będziesz przytulać jak my będziemy kogoś mieli?
  • O to się, Liluś nie martw. Znajdę sobie wtedy kogoś nowego do przytulania.

I kolejna majówkowa wycieczka

  • Mamo, czy pan Bóg stworzył cały wszechświat, czy tylko ziemię?
  • To bardzo dobre pytanie Lila… Są religie, w których… Albo nie. Zapytaj się o to pana od religii.
  • Ale on jest spięty.
  • To taki młody gość?
  • Tak.
  • Rozmawiałyśmy o tym, że DZIECI NIE mogą oceniać osób dorosłych. Prawda?
  • Mamo, a co się stanie jak nie zdam wszystkich modlitw do końca roku?
  • Ja to załatwię.

Temat wiary (nie mylić z teologią 😉 jest u nas w domu słaby. Na dodatek wkrótce Łucja ma rocznicę komunii, a ja na ten dzień jestem zapisana na bieg (uciekło mi, że te dwie daty na siebie nachodzą). I tak trochę dla podniesienia morali, a trochę z ciekawości pomyślałam, że przejedziemy się na Jasną Górę. W sumie to w Fatimie byłam (szokująca), w Watykanie też ze dwa razy (co jest akurat niewiele biorąc pod uwagę ile czasu spędziłam w Wiecznym Mieście), więc czemu nie odwiedzić Częstochowy?

I? Miejsce jest niesamowite. Prawdziwe i emocjonalne. Pamiętam, że w greckich Meteorach puszczali z głośników nagrane pieśni mnichów. Z płyt. A tu jak weszliśmy do kaplicy, to akurat huknęły organy i to TAK, że aż nam dech zaparło. I nie czujesz tego, że jesteś turystą. Wszędzie jestem częścią wszystkiego.

Jako bonus były zakupy, bo przecież jak podróżujesz z dziećmi to z każdego miejsca przywozisz PAMIĄTKI. Te medaliki, które Lilka trzyma były po 30 groszy 🙂

Fantastyczna wycieczka. Do powtórki kiedyś, bo nie do końca byłam przygotowana. One mi zadawały pytania, dlaczego coś jest tak, a ja nie wiedziałam. Ale podobało nam się wszystkim!

Melex je ubawił. Nie wiem jak to możliwe, ale nigdy wcześniej nie widziały takiego „śmiesznego” auta 🙂