Nie ufam ludziom, którzy nie lubią truskawek…

Dzieciaki od wczoraj na wyjeździe z ojcem, a ja miałam na dziś zaplanowaną pierwsza porcję zajęć kulturalnych, na którą stawiłam się z rękami w… farbie….

Zachwycałam się kiedyś sklepem, gdzie wszystko jest takie słodko-pastelowe… No i jak do niego ostatnio trafiłam to zachwyciły mnie na nowo te róże i niebieskości, ale tak ekonomicznie postanowiłam, że przemaluję to co mam. W sumie dobre było i przedtem, tyle, że wypłowiało przez ubiegłe lato. Farby miałam, wałki też się znalazły i dziś do południa machnęłam. Tyle, że o konsekwencjach nie pomyślałam 🙂

Before&After. Więcej, i w zoomach, będzie jak porozstawiam. Trzy doniczki (żółta, zielona i różowa machnięte na błękitne i zbliżony do oryginału, ale nie wypłowiały róż) i lampion (z białego na błękitny).

zakręcić ziemią

Zadzwoniła do mnie Lutka i mówi:

  • Wyobraź sobie, że Basia zaprosiła mnie na zajęcia na Uniwersytecie Trzeciego Wieku.
  • No, co Ty?! I jak się wykręciłaś?
  • Tak mnie zaskoczyła tym pytaniem, że się zgodziłam.
  • Kolejnym razem przygotuj sobie wymówkę, że musisz się wnukami zająć.
  • Ale mnie rozumiesz?
  • Rozumiem mamuś. Jak w Goku jest Dzień Seniora, albo jajeczko, albo śledzik to też zawsze się zastanawiam co ci ludzie tam robią.
  • Jak nie patrzę do lustra to czuję się młoda, ale jak wejdę w ten tłum rówieśników to mnie to przygnębia. A Basia jest ode mnie o trzy lata młodsza!
  • Rozumiem 100%-owo. Zresztą jest tak dużo możliwości rozwoju, że jak będziesz chciała coś znajdziemy. Dla MŁODYCH.
  • Ja to nawet nie lubię tych zniżek dla seniorów.
  • Bardzo słusznie.

Mamy z mamą podobnie. Mój brat zresztą chyba też tak ma. Przed wiedzą o upływie czasu się chowamy ;). A na jeden fajny wykład PRAWIE poszłam wczoraj. Prawie, bo w końcu nikogo do dzieci nie scoachowałam. Ale kolejnym razem może się uda 😉

<><>

Odbierałam Mieszka z przedszkola. Wyszedł z sali z naręczem rysunków i czymś tam jeszcze. Patrzę, że to taki ruchomy schemat słońca, wokół którego kręci się ziemia. Fajny. Chwilę później w szatni pojawiła się naprawdę fantastyczna mama mojej przyszłej synowej, a jeszcze chwilę później otrzymała od swojej córki podobny zestaw.

  • Ojej, Wiki, jakie to śliczne!
  • Zobacz to się kręci!
  • Ale co to takiego? Jakiś zegar?

Odpowiedziałam życzliwie, bo dziewczynka z młodym gdzieś tam polecieli:

  • To ziemia wokół słońca.
  • O Bosshe…. Matka blondynka.

😀

Kocham Was, więc kupiłam Wam chipsy

 – ja do dzieciaków

Robiłam zakupy, pomyślałam, że wszystko kupuję niemalże bio, chleb jedzą zdrowy, gazowanych napojów w ogóle (pomijając ze 2x w roku coca-colę na zatrucia żołądkowe 😉 więc CZAS kupić im COŚ niezdrowego 🙂 Baardzo były zadowolone. Jak już byłam na chrupakach to zgarnęłam od razu prażoną cebulkę, bo cały czas mam fazę na hamburgery i pasuje mi posypywanie ich chrupiącą cebulką 🙂 Btw. dopracowałam sos, którym polewam mięso. Z mixu jogurt-majonez-keczup wywaliłam to ostatnie i wstawiłam sos pomidorowy. Jest dużo bardziej lejące, ale smak jest nieporównywalnie lepszy.

<><>

Byłam dziś na badaniu technicznym auta. Koleś (starszy ode mnie o jakieś 15 lat), który robił mi diagnostykę zapytał się o kawę z którą przyszłam. Więc mówię, że lubię, ale nie mam ekspresu w domu i czasem przy tankowaniu auta sobie biorę. I że w sumie to kiedyś NIE pijałam, ale od kilku lat mi się zdarza. No i on powiedział, że pija tylko herbatę, tylko, że teraz ją się pija inaczej. Bo jak był dzieckiem, a było ich pięcioro, to zaparzali w imbryczku (tak dwie łyżeczki), a potem nalewało się po 2 cm esencji do każdej szklanki. Ja na to, że jak tak cały czas robię i nie pijam herbaty poza domem, głównie dlatego, że nie smakuje mi tak jak ta, którą robię sobie sama. A on powiedział, że jego siostra ciągle dodaje do herbaty jakieś wynalazki jak cynamon, albo goździki i tego się nie da pić 🙂

Chwilę żeśmy sobie pogadali o herbatach. Gość opowiadał o tym, jak był na kontrakcie w Libii i jaką herbatę pijał razem z arabami. Że mocna i słodka, i z miętą. I że pija się ją w określonej kolejności i jest naprawdę niezwykła. Rzeczywiście tak jest. Pamiętam jak kiedyś byłam w Tunezji i jeździliśmy po pustyni. I wszędzie tam gdzie zatrzymywaliśmy się otaczali nas sprzedawcy z napojami, przekąskami i pamiątkami. Była woda, mirinda, siedem up, tonik w puszce, ale jedyne co gasiło pragnienie to była herbata. Piłeś kilka łyków i wszytko się normowało, a organizm się uspokajał. Badanie auta jakby nie było podbite, kolejne za rok! 🙂

dla dorosłych

Z branży tłumaczy skutecznie wypadasz jak pojawiają się dzieci. Może i coś tam czasem jeszcze wpadnie, ale wszystkie lukratywne zlecenia przychodzą niczym mityczny problem informatyczny wysyłany z Doliny Krzemowej do Indii. Czyli po zakończeniu pracy, o 16-stej, wysyłane jest zamówienie, a na rano ma być gotowe. Tyle, że o 16-stej, to czas mi się kończy. Zaczyna się odbieranie dzieci, rozwożenie ich po zajęciach i odrabianie lekcji. A jak to wszystko opchnę, to na niewiele rzeczy ma się już ochotę 🙂

Ale branżę tłumaczy cały czas podglądam. Chyba niestety jesteśmy ostatnim pokoleniem tym się parającym, bo translatory są coraz doskonalsze. Może zostanie zawód korektora ze specjalizacją tłumacza, ale nie ma co się łudzić, że maszyny nie będą się doskonaliły.

Wkleję Wam fragment dyskusji z jednego miejsca gromadzącego tłumaczy. Babka, która miała problem otrzymała do przekładu pikantny tekst. Miałam na studiach super wykładowcę z translatoryki, która mawiała: Dobry tłumacz traktuje język jak tworzywo. Nie może się zaczerwienić na słowo c.i.p.a. Więc wybaczcie wulgarności 🙂

„Mąż wchodzi do pokoju i zastaje żonę jak się masturbuje. I mówi do niej (z żalem, bo dawno się nie bzykali): Myślałem, że poszłaś się zdrzemnąć, a ty urządzasz sobie „fuckfest” – i to właśnie owa zagwozdka. Co ona sobie urządza?”

I zaczęła się fascynująca dyskusja z możliwymi wariantami 🙂 Polski język mamy niezwykły. Moje ulubione typy to jebanalia, czochrowisko, święto cipki i zwycięzca konkursu: masturbalia

:))

Och Lila! Błagam Cię! Przecież doskonale wiesz jak się robi PAS DE CHAT!

Uwielbiam jak panny się kłócą po balecie 🙂 Wyrzucają sobie, która źle zrobiła plie, port de bras, albo coś jeszcze innego. A ja potem na piechotę szukam o co była awantura 🙂 Pas de chat to taki przeskok, kiedy stopy utrzymywane są na zewnątrz. One mi to pokazują, mówiĄ co to jest (oczywiście po francusku, a potem ja ze słownikami dłubię co to takiego to padesza) A dosłownie to krok kota…

<><>

Szykują mi się dwa weekendy pod rząd BEZ dzieci, więc zajęłam się organizowaniem tego czasu. Mam dwa bilety na wydarzenia KULTURALNE i jedno zaklepane szkolenie 🙂

A za oknem trzeci dzień pod rząd… TĘCZA!

Lecę dalej z lekarskimi sprawami. Dziś zaległy bilans Lilki, a właściwie takie badanie pomiędzy bilansami. Wagowo dziewczyna skoczyła na 10 centyl, wzrostowo tak jak było, czyli pomiędzy 10 a 25.  Panna ma takie jaśniejsze plamy na skórze i chyba jej już tak zostanie, zresztą do dermatologa się raz w roku i tak stawiamy. Ciśnienie 60/100.

A teraz coś co podniesie WASZE ciśnienie…

NASZE (w sensie POLSKIE) truskawy! 🙂

Biegownia

Kończę wiosenny sezon biegowy. Zaczynają mnie swędzieć oczy, czas że nadchodzi alergia i trzeba się chować. Tym razem biegałam dwa miesiące, w niedziele rano. Mniej niż rok temu, ale rok temu nie miałam 2x w tygodniu siłowni i tańców. Miało to być zwieńczone udziałem w biegu, ale jak wiecie nie udało się, bo wystąpiła kumulacja wydarzeń. Podobnie jak rok temu spiszę sobie wszystkie czasy, że móc sobie je porównywać, ale już widzę, że jest lepiej. Biegałam na dłuższych odcinkach i mniej mnie to męczyło.

Biegania na ten rok nie zamykamy. Na jesieni jest kolejny bieg, w którym chcę pobiec i UWAGA: razem ze mną chce biec Łucja. Pewnie dołączy się też Lilka i treningi rozpoczynamy w połowie sierpnia. Oczywiście nieistotny będzie czas, tylko sam udział i to że postaramy się go ukończyć. Dzisiejszy bieg pobiegłyśmy RAZEM. Był krótki, tylko półtora kilometra a ONA była tak szczęśliwa, że dużo podskakiwała (a mówiłam jej, że się szybciej zmęczy) i robiła całą masę niepotrzebnych rzeczy jak zmiana tempa, albo… zrywanie dmuchawców.

  • 6 marca- 2,9 km/19 min, średnia 8,8
  • 13 marca- 3,05 km/ 20 minut, średnia 8,9. Drugi i trzeci km bardzo dobre.
  • 20 marca- 3,62 km/26min/średnia 8,9 km/h
  • 28 marca – 4,18 km w 28 minut (!!!)
  • 3 kwietnia- 31 min/4,50 km średnia 8,3
  • 10 kwietnia – 4,30 km, 29 minut, średnia 8,7 km/h (po bieżni)
  • 17 kwietnia – 3,5 km, bez pomiaru
  • 24 kwietnia- 4,85 km, w 33 minuty. Średnia 8,7 km
  • 1 maj- 4,60 km/ 29 min, srednia 8,9
  • 6 maj- 30 minut/4,60 km, średnia 8,8
  • DZIŚ – 15 maj – 9 minut, 1,5 km, średnia 8,3 km/h

Btw. panna jest w moim (SWOIM ulubionym) kominie biegowym, który był w pakiecie startowym biegu w którym nie pobiegłam 🙂

Noc muzeów

Jesteśmy 🙂 W tym roku ruszyliśmy później (bo kidsy miały atrakcję towarzyską wcześniej), no i było dużo chłodniej/wietrzniej niż 12 miesięcy temu. Z zaplanowanych ośmiu miejsc obskoczyliśmy więc tylko cztery 🙂

No, ale za to zdobyliśmy krówki z logo imprezy, mapki i całą masę ulotek. Dzieciaki naprawdę świetnie się czują w grach terenowych i wszędzie gdzie wchodziliśmy i dostawaliśmy książeczkę z zadaniami, którą natychmiast musiały wypełnić wyszukując różne rzeczy w danej placówce muzealnej, szło im to świetnie. Z minusów znowu nie udało nam się wbić na komisariat policji, żeby obejrzeć CELE i nie wiemy gdzie rozdawali czerwone balony z helem 🙂 Posłuchaliśmy koncertu garnizonowego, zeszliśmy po czerwonym dywanie, a dziewczyny pokłóciły się o to, jak będą sobie nawzajem urządzać wieczory panieńskie (mijała nas długa i głośna limuzyna z której wypadała bielizna 🙂

Z całą pewnością do powtórki za rok!

Trzynastego… 6

Wygląda na to, że mamy typ na bohatera 2016. Jechał sobie motorniczy szynobusem, wyjechał zza zakrętu, miał prędkość powyżej 100 km/km i dostrzegł, że na torach stoi ciężarówka. Wybiegł z kabiny i rozkazał pasażerom, by rzucili się na podłogę. A na nagraniu z monitoringu doskonale widać, że belka wbiła się w miejsca, gdzie chwilę wcześniej siedzieli ludzie. Słuchałam z nim wczoraj wywiadu (telefonicznego) w radiu i gość powiedział, że użył słów niecenzuralnych. Nie myślał, wybiegł z kabiny i zarządził. Nagranie moją pokazywać na szkoleniach jako przykład trzeźwego myślenia, ale myślę, że reakcja była niewyuczona. Po prostu koleś miał siłę bohatera. Człowieka, który działa.

<><>

Trafiłam na babkę, którą Wam linknę. To rosyjska artystka Lia Selina, która kocha baśnie, ma córeczkę, łazi z aparatem po lesie, robi mroczne zdjecia i przepięknie maluje. Lutka zawsze powtarza, że pisania można się nauczyć, ale sztuka malowania to dar. Nie da się ukryć 🙂 Tu macie jej profil na instagramie, a niżej rysunki zwierząt.

<><>

Lilka robi lekcje. Jak to ona na szybko.

  • Mamo. Rym do luty? Buty. Rym do lipiec?
  • Yyyyy… Piecek. Nie ma takiego słowa..
  • Chłopiec. A rym do październik?
  • Przychodzi mi do głowy piździelnik, ale tego nie pisz…
  • Myśl.
  • Komputer…Gugiel… Cukiernik!
  • Może być.

Przypominajka

Zabrałam się za robienie cyklicznych babskich badań. Dziś miałam gin i cytologię, mam skierowanie na mammografię (bo w moim wieku to już to się robi) i do-wcipne usg. 🙂 Miałam z dok pogadankę o antykoncepcji, bo powiedziałam, że nie współżyję, ale może jakieś tabletki by mi się przydały gdyby coś  na wakacje zaczęło mi się dziać, ale mi odradziła. Powiedziała, że normę dzieci już zdecydowanie mam, trzeba pomyśleć o czymś dłuższym, np. wkładce. I że nie ma co tabletek brać na lato, bo jak nie brałam to mogą mi się jakieś plamy porobić na skórze, więc lepiej wkładkę. Ale to też dopiero jak będzie taka potrzeba.

Wieczorem mam dentystę (osad). Co więcej, dostałam sms-a z serwisu, że do 26 maja muszę zrobić badanie techniczne, sprawdziłam, mają rację, więc maj i początek czerwca to OKRES tradycyjnych przeglądów 🙂

<><>

Panny dziś w szkole mają Dzień Niezapominajki i wszyscy mieli być ubrani na NIEBIESKO. Bardzo fajny pomysł, niebieskich rzeczy mamy dużo, więc ubrać się było łatwo.

A wczoraj w szkole na świetlicy kręcili klip na jakiś konkurs Orange. Jeśli wygrają, to dostaną nowe komputery. Nagroda zresztą nieważna, podoba mi się sama akcja. Była grupa tańcząca, była grupa, która przechodzi niosąc fb kciuki uniesione do góry i była grupa, która przechodzi i SIĘ ogląda (Lilka była w tej grupie). Kręciła któraś z pań świetliczanek i bardzo żałuję, że nigdzie tego filmiku nie można obejrzeć 🙂