– ja do mamuśki
Bo miałam Lutkę na noc. Alpejska kombinacja. Rano miałam jakieś spotkanie i teoretycznie mogłam dzieciaki zostawić same. Łucja by poszła SAMA do szkoły na tę 7:45, a Młody zanim by się o 9 obudził to już BYM była. Prawie. No, ale włączyła się babcia i została na noc… Pomogła, ale powiem WAM, że nie było to łatwe… To jest naprawdę bardzo uzasadnione, że dzieci mieszkają osobno 🙂
- Zrobiłabym Ci tu porządek Justysiu.
- Nie. NIC mi nie ruszaj.
- Ale Ty masz wszystkiego ZA DUŻO.
- Mam geny Twojego męża. I nie mam za dużo.
Uffff… No, ale dałyśmy radę i w sumie to była duża pomoc. A Lilka dalej podróżuje. Wczoraj zwiedzali Sandomierz, pani przysłała esy rodzicom, że wszytko w porządku, a dziś wjechali w Świętokrzyskie… Bus mają elegancki, dwupiętrowy, a w środku pomiędzy siedzeniami zwróconymi do siebie (2+2) są stoliki 🙂

