Biegownia

Kończę wiosenny sezon biegowy. Zaczynają mnie swędzieć oczy, czas że nadchodzi alergia i trzeba się chować. Tym razem biegałam dwa miesiące, w niedziele rano. Mniej niż rok temu, ale rok temu nie miałam 2x w tygodniu siłowni i tańców. Miało to być zwieńczone udziałem w biegu, ale jak wiecie nie udało się, bo wystąpiła kumulacja wydarzeń. Podobnie jak rok temu spiszę sobie wszystkie czasy, że móc sobie je porównywać, ale już widzę, że jest lepiej. Biegałam na dłuższych odcinkach i mniej mnie to męczyło.

Biegania na ten rok nie zamykamy. Na jesieni jest kolejny bieg, w którym chcę pobiec i UWAGA: razem ze mną chce biec Łucja. Pewnie dołączy się też Lilka i treningi rozpoczynamy w połowie sierpnia. Oczywiście nieistotny będzie czas, tylko sam udział i to że postaramy się go ukończyć. Dzisiejszy bieg pobiegłyśmy RAZEM. Był krótki, tylko półtora kilometra a ONA była tak szczęśliwa, że dużo podskakiwała (a mówiłam jej, że się szybciej zmęczy) i robiła całą masę niepotrzebnych rzeczy jak zmiana tempa, albo… zrywanie dmuchawców.

  • 6 marca- 2,9 km/19 min, średnia 8,8
  • 13 marca- 3,05 km/ 20 minut, średnia 8,9. Drugi i trzeci km bardzo dobre.
  • 20 marca- 3,62 km/26min/średnia 8,9 km/h
  • 28 marca – 4,18 km w 28 minut (!!!)
  • 3 kwietnia- 31 min/4,50 km średnia 8,3
  • 10 kwietnia – 4,30 km, 29 minut, średnia 8,7 km/h (po bieżni)
  • 17 kwietnia – 3,5 km, bez pomiaru
  • 24 kwietnia- 4,85 km, w 33 minuty. Średnia 8,7 km
  • 1 maj- 4,60 km/ 29 min, srednia 8,9
  • 6 maj- 30 minut/4,60 km, średnia 8,8
  • DZIŚ – 15 maj – 9 minut, 1,5 km, średnia 8,3 km/h

Btw. panna jest w moim (SWOIM ulubionym) kominie biegowym, który był w pakiecie startowym biegu w którym nie pobiegłam 🙂