rachunek sumienia

Podjęłam męską decyzję, że bieg odpuszczam. Doła miałam mega jak to wieczorem postanowiłam, ale niemożliwe jest to połączyć. W NAJLEPSZYM przypadku jak wpadam do domu to mam pół godziny do imprezy, czyli piętnaście minut do wyjścia. W tym czasie muszę dopilnować stroju Łucji, uczesać ją i ogarnąć maluchy. Pewnie też dać coś wszystkim do jedzenia. No i sama się przebrać i pomalować. A może nawet umyć włosy, bo po biegu jestem mokra jak szczur. Nie da rady. A jeśli zdobędę medal i będę musiała zaczekać do 12-stej na wręczenie? Albo utknę w jakimś korku, albo objeździe i z 15 minut czasu na przygotowania zrobi mi się ZERO? Szkoda tych dwóch miesięcy treningów, ale niemożliwe jest inne rozwiązanie. :

 

Dziś panna miała spowiedź. Ja również się podłączyłam, żeby było jej raźniej. I jak wszyscy dorośli miałam problem z rachunkiem sumienia, bo PRZECIEŻ wszyscy uważamy się za praworządnych 🙂 Wykombinowałam trzy grzechy i mogę Wam też się do nich przyznać 😉

  • faworyzowałam jedno dziecko podczas kłótni (na ogół Lilianę, bo ona wydaje mi się najbardziej skomplikowana i rzeczywiście jest najbardziej rozpuszczona 😉
  • nie chodziłam do kościoła,
  • nie pomagałam wszystkim, którzy mnie o to prosili.

Po czasie przyszło mi do głowy, że wielokrotnie naruszałam Pierwsze Przykazanie, bo nawet jeśli przyjmuję wiarę w odgórną moc, to wierzę również w fatum/los i karmę/karty. Ale tego nie powiedziałam, a może i dobrze bo mogłabym nie dostać rozgrzeszenia, albo co gorsza wydłużyć kolejkę oczekujących 🙂

<><>

Skosiłam trawę i wygoniłam towarzystwo na dwór!