Co tu kryć, większą część naszego wspólnego życia mieszkamy już osobno

– ja do mamuśki

Bo miałam Lutkę na noc. Alpejska kombinacja. Rano miałam jakieś spotkanie i teoretycznie mogłam dzieciaki zostawić same. Łucja by poszła SAMA do szkoły na tę 7:45, a Młody zanim by się o 9 obudził to już BYM była. Prawie. No, ale włączyła się babcia i została na noc… Pomogła, ale powiem WAM, że nie było to łatwe… To jest naprawdę bardzo uzasadnione, że dzieci mieszkają osobno 🙂

  • Zrobiłabym Ci tu porządek Justysiu.
  • Nie. NIC mi nie ruszaj.
  • Ale Ty masz wszystkiego ZA DUŻO.
  • Mam geny Twojego męża. I nie mam za dużo.

Uffff… No, ale dałyśmy radę i w sumie to była duża pomoc. A Lilka dalej podróżuje. Wczoraj zwiedzali Sandomierz, pani przysłała esy rodzicom, że wszytko w porządku, a dziś wjechali w Świętokrzyskie… Bus mają elegancki, dwupiętrowy, a w środku pomiędzy siedzeniami zwróconymi do siebie (2+2) są stoliki 🙂

odfajkowane

  • Ma Pani macicę przesuniętą w lewo. Lekarz mógł się obawiać, że coś na nią naciska. Ale tu nic nie ma. Taką ma Pani budowę.
  • A jajniki?
  • Dobrze, chociaż one są duże jak na ósmy dzień cyklu. Czy cykle są długie?
  • 28-dniowe. Ale owulację mam zawsze w 10 dniu.
  • Czyli wszystko jest prawidłowo. Grubość blizny po cięciu 7 mm. Nie ma zrostów. Czy cięcia były robione przy akcji skurczowej?
  • Nie.
  • Tym lepiej dla Pani.

Kolejne coroczne (babskie) badanie załatwione. Co tu kryć, zawsze przed badaniami jestem trochę spięta, więc od dwóch godzin jestem rozluźniona całkowicie 🙂 Dok od USG okazał się w porządku, chociaż miał usta jak jeden kolega mojego brata. A chociaż z wiekiem zwiększa mi się tolerancja na męską „urodę”, to niezmiennie wywołuje on u mnie obrzydzenie 🙂

<<>>

Miesiąc zbliża się do końca, a projekt dom leży. Wrzucę Wam więc DOMEK dla INSEKTÓW, które dzieciaki dostały od dziadków na Dzień Dziecka 🙂 Bardzo mi się podoba i jest super dekoracją ogródka, więc podciągam go pod kategorię. Nie mam pojęcia, czy te owady będą się tam lęgły, ale niech sobie wisi!

Skoki i podskoki, biegi i podbiegi…

Są, wrócili, akcja szybkość, bo JUTRO Lilka jedzie na Zieloną Szkołę! W przeciwieństwie do pierwszej zielonej szkoły (Łucji) jestem względnie WYLUZOWANA 🙂  Na trzy dni. Wyjazd jutro o świcie, a powrót w środę w nocy pewnie…

Walizka zapakowana, plecak z prowiantem gotowy, rano tylko podskoczymy w jedno miejsce po świeże bułki. No dobra, trochę nerwa mam, bo panna z kanikuły z tatą wróciła z glutem. No, ale to może się zdarzyć każdemu…

Mam dla Was filmik z Łucją. Bo jedną z atrakcji minionych dni była wizyta w parku z trampolinami. Możecie wyobrazić, że to MOJE dziecko tak skacze?? :)) Dla mnie to szok 😉

 

Mój cień szedł przede mną

– Radek Rak, Kocham Cię Lilith

Jechałam przedwczoraj z rodzicami autem i ojciec odpalił audiobooka. No i nie dało się tego słuchać. Podobno to nawet był bestseller, oparty na faktach autentycznych, o jakimś wielkim spisku. Ale język jaki tam był używany był prymitywny i nawet porównania były płytkie. TAK mnie to irytowało, że tacie TO powiedziałam, na co ojciec odparł, że to kwestia tłumaczenia i że historia jest dobra (wiecie ojciec z córką zawsze są podobni i tworzą taką burzliwą opozycję 😉

Z okazji Dnia Matki i skończenia (prawie, bo mam luki) pierwszej z fotoksiążek zaczęłam sobie czytać jedną z nowych książek. I znalazłam to czego mi często w literaturze brakuje 🙂 Nie wiem co będzie dalej, może akcja rozwinie się do bani, ale czyta się to dobrze. Autor bawi się słowem jak Leśmian, skacze po skojarzeniach (jak widzi ciemny prostokąt wisiorka u swojej lekarki, zapadający się dekolt, to by nie być zbyt pobudzonym, zaczyna sobie w głowie cytować, że zła się nie ulęknie 🙂 i zaraz zrobię sobie kolejną przerwę na kilka rozdziałów. Ostatnio tak się czułam na studiach czytając Bunina.

Nie wiem kim jest tytułowa Lilith, ale zanosi się na to, że to nawiązanie do pierwszej żony Adama. W naszej kulturze jej nie ma, ale byłam ostatnio w MUZEUM na oprowadzaniu po kulturze żydowskiej i tam ta postać się pojawiała. Lilith była zła. Była dominująca i mściwa. To ona mogła być wężem kuszącym jabłkiem i to przed nią należy chronić dzieci i kobiety w ciąży. Btw. w True Blood też się przecież pojawiała.

pracowity piąteczek

Koniec roku szkolnego coraz bliżej, więc zabrałam się za robienie fotoksiążek do szkoły. W ubiegłym roku zrobiłam w klasie Lilki, wyszło fajnie, więc w tym roku zgłosiłam się TEŻ u Łucji. Projekt u Łucji jest nieporównywanie większy, bo fotoksiążka ma objąć trzy pierwsze lata nauki. Stron pewnie będzie więcej, ale co ważne dla mnie, zrobienie tego to sprawa trudniejsza. Dostałam od wychowawczyni dwa tysiące fotografii i muszę z tego wybrać jakieś 80 🙂 Archiwizowane były ważne szkolne wydarzenia, okazje i wycieczki. Ponadto we wtorek byłam w szkole i zrobiłam zdjęcia dzieciakom w ławkach DO „zdjęć profilowych” fotoksiążki i to też jest ponad 50 zdjęć…

I DZIŚ chciałabym TĘ Łucjową wersję zrobić. Nie dam rady wszystkiego, bo nie wszytko wiem (np. nie wiem z jakimi pisarzami mieli spotkania, albo kto dokładnie odszedł po pierwszej i drugiej, a kto doszedł w drugiej i trzeciej), ale większą część MOGĘ już poukładać.

<><>

A wczoraj byłam w Licheniu 🙂 Pojechałam z rodzicami na taką spontaniczną wycieczkę. Pomysłodawcą była Lutka, bo Boże Ciało i w ogródku i tak NIE można było NIC robić, a pogoda piękna. I rzeczywiście był to dobry pomysł. Miejsce naprawdę robi wrażenie. Nie do końca jestem przekonana do stylu, mało tego uważam, że za dużo tam wszystkiego. Metafor, skojarzeń (sam układ jest bliźniaczy do Krzysztopora: okien tyle ile dni w roku), symboli, i to na dodatek z różnych kultur, ale spodobały mi się organy. W życiu takich nie widziałam. I chociażby dla koncertu na organach (3xdziennie) warto tam wpaść!

MAMOM

Wiecie, o tym, że Łucja będzie cukiernikiem? Wiecie… Będzie tańczyła salsę i dekorowała wisienkami babeczki. Urodziła się z tym planem i konsekwentnie się go trzyma.

Los Lilki w zasadzie jest zaplanowany. Pomijając różne czynniki, jej żołądek wytrzyma kuchnię akademicką.
  • Mamo, opowiedz mi JESZCZE raz, jak to będzie jak zostanę naukowcem.
  • Będziesz Lila przemawiała na wielotysięcznych konferencjach, a wszyscy będą się zastanawiać jak to możliwe, że w takim pięknym ciele ukrywa się tak niezwykły umysł.

  • Mamo, mamo, a kim ja będę?
  • Ty Mieszeczku jesteś dla mnie zagadką. Jesteś inteligentny i zabawny. Będziesz znał wszystkich, a wszyscy będą znali Ciebie. Co być nie robił będzie to coś wspaniałego.
  • Chciałbym zostać malarzem. Wtedy mógłbym codziennie malować dla Ciebie nowy obraz.
  • Jaki cudowny pomysł!

Btw. to też całkiem realne, bo młody w przeciwieństwie do większości mężczyzn, którzy jak wiemy rozróżniają tylko trzy kolory (fajny, pedalski, xoojowy) wyodrębnia kolory od-owocowe. Co zresztą brzmi czasem absurdalnie (przykład: Mamo, zobacz jaki piękny orzechowy samochód!).

Tyle idylli, a czego nam życzyć w naszym dniu, mamuśki?
Wszystkiego najlepszego! 🙂 Bo chyba wszystko mamy 🙂
Właściwie to chyba wszystkie sobie same możemy zazdrościć 🙂

dorosła zajęciówka

Dawno temu (jeszcze chyba przed naszym akcesem do Unii) Lutka, która miała wysokie pracowe zacięcie była na szkoleniu o funduszach. Pamiętam, że wróciła z niego zachwycona. I poziomem, i ludźmi których poznała i możliwościami jakie się pojawiają. Odbiegało to od jej profilu zawodowego, ale stanowiło duże uzupełnienie jej wiedzy.

No i tak to jest. Warto się szkolić, warto się uczyć, bo nigdy nie wiadomo co nam się przyda, a poza tym niektóre tego typu spotkania są po prostu ciekawe. Niezła atmosfera, wysoki poziom prowadzących i przyjemne towarzystwo. Dziś i ja miałam szkolenie, mówiąc ogólniowo z budowania społeczności w internecie. Baardzo fajne. Dzieciaki znowu na wyjeździe z ojcem, rozpoczynam więc program zajęć dla mnie!

Czerwiec ma być najcieplejszym miesiącem w tym roku

Maksymalny dzień dziś miałam. Niby nic ponadto co zwykle, ale BEZ auta… Odstawiłam rano do warsztatu i potem już wszystko z nogi załatwiałam. I siłownię, i jakieś zaświadczenie od lekarza dla Łucji do szkoły i jak weszłam do domu o 16-stej (!!) z Mieszkiem to byłam dętka. A auto i tak nie zrobione, bo inny wóz się im przeciągnął, więc obiecałam przyjechać za tydzień. Nie wiem jak inni ludzie dają tak radę.

Gorąco. I żeby smętnie nie puentować to mam GŁĘBOKĄ, słoneczną refleksję: Latem wolę blondynów 🙂

Wypowiedź jednego:

  • Mamo, a na powitanie lata zaproszę Julkę, Olgę, Wiktorię i Zosię. One wszystkie będą moimi żonami…



No, to z poniedziałkiem!

Dzieciaki do szkół i przedszkola zdążyły, kręci się pralka z zapiaszczonymi ubrankami, a ja byłam w pralni, bo przez weeekend zmieniłam NAM pościele. Pokrowiec na materac Mieszka został ponadto wyprany. Btw. nie wiem czy na All cały czas istnieje sprzedawca o niku Bazyl004 – ale jeśli jest to POLECAM, bo Mieszkowy materac miała wcześniej Lilka i pokrowiec prałam już naście razy, a cały czas wszystko się trzyma!

Z dobrych niusów udało mi się przełożyć usg transvaginalne na przyszły tydzień, bo dostałam okres o tydzień wcześniej, a badanie muszę zrobić w określonym dniu cyklu. Robię to co roku, bo te blizny po cc, mają wewnętrzne zrosty i oni lubią wiedzieć czy są one niezmienne. To co  w tej historii zabawne, to TO, że terminy są dość ponapinane, ale miałam nadzieję, że się uda, bo TO w końcu TRANSwaginalne, więc chyba lubią to badanie robić 😉 I rzeczywiście oddzwonili z przychodni, że lekarz się zgodził na dodatkową wizytę :DDD

<><>

Wkleję Wam obrazek, który przysłała mi znajoma dopisując do niego:

„Nie oddawaj swojej mocy stokrotkom i nie pozwalaj oczarować się wszystkim kwiatkom. Masz wewnętrzną mądrość. Nazywa się intuicja.”

Ładne 🙂

 

Książkownia 5

Korzystając z tego, że nie mam dzieci ruszyłam na Targi Książki. To jest naprawdę super miejsce i co tu kryć „kilka” KSIĄŻEK dziś kupiłam. Aaale, po pierwsze: większość książek w takich miejscach jest od 30 do 50% tańsza od ceny rynkowej, a to nawet taniej niż w mojej ulubionej księgarni. Po drugie: dzieciaki NIE dostaną wszystkiego naraz (w sensie na Dzień Dziecka). Za dwa miesiące urodziny ma Łucja a inne będą przy jakichś tam okazjach. Trzy, do każdego zakupu coś tam dostawałam. A to zakładki, a to puzzle magnetyczne z bohaterami bajki, a to wielkie pocztówki.

Poza tym jest super atmosfera, a osoby z którymi rozmawiasz mają ogromną wiedzę o każdej ze sprzedawanych książek. Tematem targów była literatura z Węgier, Czech i Słowacji. Nic o niej nie wiem, oprócz mikro wiedzy z książek Szczygła. Więc tak kartkowałam próbując złapać o co w nich chodzi. Na stanowisku z książkami ze Słowacji była niesamowita dziewczyna. Bardzo ładna szatynka z czarno-białymi tatuażami na rękach. Zapytałam się jej o którąś tam i usłyszałam:

  • Nie… To jest takie ciężkie. ONIRYCZNE.

ONIRYCZNE?!! Wow, ależ słowo 🙂

  • Pożyczalscy w przestworzach, to kolejna część z cyklu o Pożyczalskich. Zamawiała ją Łucja.
  • Edward i jego wielkie odkrycie – to przepięknie ilustrowana opowieść o małym chłopcu, potomku wielkich archeologów, który pewnej nocy odkrywa dinozaura… Dla Mieszka.
  • Kocham Cię Lilith – to podobno jeden z najlepszych polskich debiutów ostatnich lat. Akcja dzieje się w Beskidach a napięcie ponoć jest do samego końca. Dla mnie.
  • Starter– też dla mnie, fantastyka, zajmowanie ciał ludzkich przez dusze, itd. Trzymałam już ją kiedyś w ręku, więc miałam na nią ochotę.

  • Jak Stańczyk z dworzanami żartował – to też  chciałam mieć już od dawna, ale cykl „Legendy Wawelskie” można kupić przez net TYLKO w jednej (Wawelskiej) księgarni. No i leżało mi kupowanie dla jednej książki. Lecz skoro było od ręki i to dużo taniej to wzięłam. Nie wiem dla którego, może przy okazji wycieczki do Krakowa?
  • Potrzebuję mojego potwora– to kolejna super książeczka dla małych chłopców, którzy czasem się czegoś w nocy boją. Główny bohater ma pod łóżkiem potwora, który pewnego razu idzie na urlop i chłopiec nie może wtedy zasnąć. Urządza więc casting na nowego potwora, ale żaden nie jest wystarczająco dobry…
  • Hilda i czarna bestia  – kolejna z serii o Hildzie. Jedna z ulubionych bohaterek Liliany (komiks)
  • Wilkołak i Potwór z szafy – kolejne części ze skrzynki potworów. Lubią, chciały, szczególnie Lilka.
  • Ramkę poniżej rozpoczynają dwie części książek detektywistycznych dla małych nastolatków. Łucja była Antykwariatem zachwycona i chciała kolejne części.
  • Szkoła kotów II – zamawiały obie panny.

 

A nieświadomi niczego przyszli czytelnicy byczą się tymczasem nad morzem…