– Liliana
Miała Lilka dziś piękny sen. Śniło się jej, że do ich pokoju, w którym śpią u dziadków, przyszła w nocy KURA. Weszła na środek materaca na którym leżeli i zniosła jajko. Potem zeszła i poszła do kolejnego pokoju i następnych, i w każdym zniosła jajko. Ale nie było to zwykłe jajko, tylko PISANKA 🙂
Opowiadała nam moja instruktorka fitballa, jak u nich na Ukrainie obchodzą Wielkanoc. Że pocierają jajkiem o siebie (u nas też to gdzieniegdzie jest: przerzuca się jajka przez dom, albo pociera się bydło), a nawet uderzają się tym jajkami by sprawdzić KTO ma najtwardsze. I zawsze najtwardsze ma jej mama 🙂 Też bardzo ładna jajeczna historia 🙂
Wesołych Świąt! Wesołych jajek, dużo chrzanu i zielonych spacerów! Szłam dziś z dzieciakami święcić i pomyślałam sobie, że to miłe, że żyjemy w kraju gdzie najwięksi twardziele w tym jednym dniu śmigają z takim małym ozdobnym koszyczkiem. Ci wyrośnięci wielkanocni drwale to mistrzostwo świata! 😀 Bo to, że małe dzieci przejęte dźwigają te święconki to oczywiste, chociaż duża w tym zasługa rodziców. Lubię też to, że na trasie do/z kościoła spotykają się rodziny i każdy z dumą pokazuje swój koszyk i niby obojętnie rzuca: Idziemy święcić. A potem mijają się i słyszę: Mamy ładniejszy koszyk 🙂 Albo: mogłam też włożyć jakiegoś kwiatka. Wspaniała koszyczkowa atmosfera 🙂

Pisanki mamy bardzo banalne. Cebula i plastikowe koszulki. Ale za rok obiecuję spróbujemy coś ambitniej.! 🙂 A niżej powrót z kościoła. Mieszko oddał swój koszyk Łucji i pognał przodem sprawdzić czy ZAJĄC już coś przyniósł…

