Kanapkę z pasztetem bym zjadła…

A tu post i Lutka na obiad śledzie z ziemniakami szykuje… Btw. słuchałam dziś w radiu o tym skąd się wziął post i podobno wprowadzono go, bo i tak na przednówku jedzenia zawsze było mało i było marne 😉

 

Dała nam Lutka sekator i kazała jechać nad San po bazie. Ale nie było. W sumie to były, ale już przekwitły… Z gałęzi zwisały długie zielone gluty… Więc zerwaliśmy jej inne gałązki. Takie z różowymi pączkami na końcu… Nie wiem co z tego wyrośnie, ale wygląda ładnie!

A nad rzeką pięknie! Łucja powiedziała: Te drzewa… Gdyby nie śmieci to wyglądało by jak bajkowa kraina. A gdy ruszyliśmy wzdłuż brzegu, to „cywilizacja” zniknęła i było rzeczywiście idealnie!