
Jestem takim fuksiarzem, że na urodziny Liliany RÓWNIEŻ dostałam prezent 🙂 Wielki kubełek do transportu babeczek… Jak dziewczyny go zobaczyły to od razu wiedziały CO zabiorą na urodziny do szkoły. Był z tym problem, bo od tygodnia wałkowałam z Lilianą, co DO szkoły. Rzucałam różne propozycje, ale wciąż nie było decyzji na TAK…
Kubełek jest na 24 babeczki, czyli dokładnie tyle ile jest dzieci w klasie. Wiadomo, powinna być poczęstowana także wychowawczyni, ale wtedy częstujący by nie zjadł… Więc Lilka już w poniedziałek sprawdziła, że w środę nie będzie Amelki Bączyńskiej i wtedy MOŻEMY zanieść kubełek. Ustaliłyśmy menu, Lilka wybrała dwa rodzaje babeczek: z białą czekoladą i z ciemną czekoladą oraz dobrałyśmy krem – najbardziej pasował nam krem pomarańczowy. Z nakładaniem kremu przez szprycę był pewien problem, bo utarte kawałki pomarańczy zapychały dyszę, ale krem i tak nie mógł być wysoki, bo by się warstwy nie pomieściły. Wczoraj piekłam, a dziś rano od szóstej robiłam krem. Od 6:30 asystowała mi Łucja 🙂



Łucja zresztą realizowała swój plan, czyli doprowadziła do tego, że spóźniłyśmy się do szkoły, bo ona NIE chciała, żeby dziewczyny z jej klasy zobaczyły kubełek, bo jak przyjdzie z nim w czerwcu nie było by takiego Wow!!! Btw. jej letnie babeczki mają być zwieńczone maliną ;0
A Mieszko obudził się ze słowami: śniło mi się, że dostałem babeczkę, więc dziś piekę kolejną partię, tym razem dla NAS :))

Lilka ma dziś podwójnie WIELKI dzień. Klasy drugie przygotowały świąteczny występ dla klas I i III. I żeby było lepiej, występ jest 2x! Dla uczniów z I-szej zmiany i dla uczniów z II-giej zmiany. Jej rola to: Jestem kraszanka, występuję na Pomorzu aż po Odrę. Moja nazwa pochodzi od słowa KRASA, czyli czerwona. :)) Bardzo jestem ciekawa jak jej pójdzie i czy odważy się wystąpić przed taką dużą publicznością :))
