No cóż… Do przewidzenia było, że jeżeli KTOŚ urodził się w WIELKI CZWARTEK, to pewnego roku jego urodziny wypadną w NIEDZIELĘ PALMOWĄ 🙂 I wypadły! 🙂
Akurat ósme, i akurat Lilianie. Urodziny będą jak to ostatnio bywa, w etapach. Nie wiem ile nam ich wyjdzie tych etapów, ale pierwszy za nami! Ten mojo-rodzinny. Lutka uparła się, że znowu ona ogarnie całość, więc chociaż miałam ambitny plan wytestować moje nowe kulinarne talenta, przesuwam to na kolejną okazję.
Liliana? Rośnie. Jest super dziewczyną, która wspaniale bawi się z młodszym bratem i doskonale dogaduje się ze starszą siostrą. Lubi szkołę, a umiejętnościami matematycznymi przewyższa wszystkich w domu. Ma koleżanki – dwie Ole i Elenę i jest w klasie lubiana. Je najlepiej z całej trójki, ale jest też najbardziej uparta. Nie znosi czesania włosów, chociaż dzisiaj zażyczyła sobie KUCYKA Z BOKU. Urodzinowo zabrałam ją do sklepu na zakupy odzieżowe i wybrała sobie bliźniaczek w kwiaty i KAPELUSZ 🙂 Podobnie jak Łucję interesują ją czasem poważne sprawy i dużo rozmawiamy o życiu, ludzkości i historii (ostatnio zainteresowały ją losy Stryjeńskiej 😉 Lubi malować i odnosi pewne sukcesy w tej dziedzinie. Na wczorajszym zajęciach prowadzący podszedł do Liliany i zapytał: Kto zrobił nos Twojemu Maoi? I nie mógł uwierzyć, że TAKI nos zrobiła SAMA Lilka. Jest obrzydliwie szczera i potrafi zastrzelić ciętą ripostą 🙂 Dobrze mi się z tymi moimi dziewczynami rozmawia i podoba mi się to jak obserwują świat. Nie mam prawa chcieć nic więcej od tej panny 🙂
STO LAT MOJA PIĘKNA Liliowa Mądralo! 🙂






