Około wielko-świątecznie

Przedświąteczna zajęciówka rzuciła nas na warsztaty o Wyspach Wielkanocnych. To było jedno z tych miejsc, gdzie zapisy robi się miesiąc wcześniej, ale było warto. Zajęcia prowadziły dwie babki po ASP, a projekt miał wsparcie ambasady Chile. Posągi na pewno kojarzycie.

Gdy pierwsi odkrywcy dotarli na wyspę, był już tam schyłek cywilizacji. Toczyły się wojny plemienne i mieszkańcy nie pamiętali jak tworzyli posągi Moai. Lecz my cofnęliśmy się w czasie do złotej epoki tej wyspy i sami spróbowaliśmy stworzyć własne MOAI. Btw. jeśli oglądaliście Rapa Nui, to macie w pigule to o czym dzisiaj rozmawialiśmy. Człowiek-ptak, turniej wyłaniający najlepszego, genetyczny defekt długich uszów, który charakteryzował wyższą kastę, wielomiesięczne prace przy posągach, itd. I tu też fotki jeszcze jakieś będą, ale na razie te, które zrobiłam ja.

Teraz muszę tylko zawieźć NASZE posągi do naszej ulubionej garncarni, żeby wypalili mi je i pokryli szkliwem 🙂

<><>

Stoję w szatni, gdzie ściągaliśmy kurtki i przeglądam się w lustrze.

  • Łucja, nie uważasz, że MUSZĘ jutro pofarbować włosy? Farbę chyba nawet mam.
  • Słabe masz włosy.
  • No… Te odrosty.
  • Wyglądają jak SIWE.

??? NIE! Nie wyglądają! Ale powiem Wam, że mocną trzeba mieć psychikę przy dzieciach, żeby taką krytykę wytrzymywać :))