nauka abstrakcji

Marzec to strasznie oblegany miesiąc na weekendowych zajęciach dla dzieci. Na dworze nieprzyjemnie, a dzień już długi. Przyznam się nawet, że cały marzec mam już zaplanowany. W tę sobotę to, a w kolejną niedzielę to. Na dzisiejsze zajęcia też zapisywałam się z 10 dniowym wyprzedzeniem, ale warto było. Jak przeczytałam temat: Abstrakcja na przykładzie konstrukcji synagogi, wiedziałam, że musimy tam być 🙂

Najpierw był więc wykład o bożnicach. Dzieciaki synagogę widziały, chociażby w mieście chrząszcza, ale oczywiście nie kojarzyły. Nie będę ukrywać sama dziś też się sporo dowiedziałam.

Potem było przejście po wystawie, gdzie Lilka znalazła multimedialny ekran, który ją zahipnotyzował…

A potem rozpoczęły się warsztaty. Na czarno-białe zdjęcia nanosili wycięte dwukolorowe bryły, efekt był wspaniały, a prace bardzo mi się podobały. Lecz, żeby nie było tak idealnie na sam koniec zajęć dziewczyny się POBIŁY 🙂 Widowiskowo i piszcząco. 🙂 Łucja była nabuzowana, że nie jej pomagałam i zaczęła dokuczać Lilianie. No i poszło. Nie zdarzają im się takie rzeczy, za to jak łupnęło to w ogóle nie miały dla nich znaczenia okoliczności. Włączyli się w to inni rodzice, którzy chcieli je pogodzić, ale furia była nie do okiełznania 🙂 Bez obaw jednak, zanim doszliśmy do auto już były pogodzone. Dobrze, bo dwóch palantów mnie zablokowało i tak wyjeżdżałam centymetr do przodu, centymetr do tyłu, każda stała z jednej krawędzi samochodu i krzyczała do mnie ile mam miejsca 🙂 Do dnia kobiet zbliżamy się więc POGODNIE 🙂