Jak to powiedział kiedyś Napoleon: nigdy nie przerywa się wrogowi, który popełnia błąd

– Jonathan Strange and Mr. Norell, fragment przemowy w parlamencie

  • Mamo, a Patrycja z Zosią mówią, że rajstopy noszą tylko dziewczyny.
  • Tak? A to ciekawe dlaczego produkują rajstopy z koparkami i Spidermanem?
  • No właśnie!
  • I zapytaj się ich kolejnym razem, dlaczego noszą spodnie, skoro to część stroju CHŁOPAKÓW.

Tak synkowi rano doradziłam. Widzieliście, że wizy do US mają znieść? Nieźle, chociaż na razie nikt tego nie potwierdza. Ale jeśli, to nareszcie będzie można się wyrwać na narty do Aspen 😉

ramówka śniadaniowa

  • Mamo, ta gofrownica kosztuje tylko 59 złotych! – wykrzyknęła Łucja przeglądając gazetkę pewnego sklepu.
  • No i??
  • To prawdziwa okazja. Normalnie kosztuje ze 120.
  • Ja to widzę inaczej. Muszę wydać 60 złotych.
  • Ale pomyśl, jak bardzo może Ci się przydać!
  • Pomyślę pod warunkiem, że będziecie pamiętać, że żadnych więcej szaleństw w tym miesiącu.

No i pomyślałam. W sumie to mam problem ze śniadaniami dla dzieciaków. One nie jadają kanapek i ciągle kombinuję jak zapewnić im świeże pieczywo rano. Przed szkołą nie da rady, więc albo podrzucam im po którejś przerwie jak wracam z przedszkola i  dałam radę zahaczyć po drodze o sklep, albo podgrzewam bułki w piekarniku (kupowałam nawet to mrożone pieczywo, ale sklep w którym je kupuje odwiedzam raz na dwa tygodnie i nigdy nie mam wystarczających zapasów).

A gofry to taka szybka alternatywa. Wiem, że pewnie im się znudzi, ale zawsze będzie to jakaś opcja. Dziś cały dzień testujemy. Kiedyś coś czytałam o gofrownicach i zapamiętałam, że powinny mieć co najmniej 1000 W mocy, bo inaczej wychodzą naleśniki. I tyle ten nasz gofer-maker ma. Jako bazowy przepis używam ten. Lecz trochę go wzbogaciłam… Kiedyś upiekłam ciasto z rabarbarem o którym można było jedynie powiedzieć, że jest słodkie. I te podstawowe gofry tak smakują. Ale jak dodacie likier to smak wychodzi świetny. Miałam adwokat (ze dwie-trzy łyżki do ciasta) i dzieciaki są zachwycone. Mam też likier kawowy i zrobiłam sobie i Lutce. Też bardzo dobry. Myślę, że z Limoncello, albo Cointreau też będzie fajne. Może można dodać wanilię albo sok z pomarańczy? A z likierów alkohol się ulatnia, a zostaje taka wytrawna smakowa nuta. Btw. wersji podstawowych nie jadły.

 

 

<<<<<<<><><><><><><><><><>>>>>>>>

Odeszła ikona muzyki. Strasznie smutne. Unikat jako człowiek. Posiadacz licznej i szczęśliwej rodziny. Inspiracja i zjawisko. David Bowie.

Dajecie?

Ja dałam. I chyba zawsze będę dawać, nawet gdyby Owsiak kupił sobie wyspę na Kajmanach 🙂 Niech ma, bo z tego co wywalczył… korzystałam! Cała trójka miała po urodzeniu przesiewowe badanie słuchu, czyli coś czego NIE robi na tak masową skalę żaden kraj na świecie, a dwójka (młodsze) leżała w inkubatorach z naklejką WOŚP. Wiem, wiem, że na pewno były też INNE inkubatory, ale ponieważ ich nie zabrakło, to MOJE dzieci, których stan był dobry, TEŻ w nich wylądowały. Jak to powiedziała lekarka: Dzieci po cesarce warto położyć na kilka godzin inkubatora, bo mają mokre płuca. Mamy je gdzie położyć, więc połóżmy.

Na twitterze widzicie dumną mnie z serduszkiem. Zdobyłam je pod kinem… Dzieci dziś z tatą, na kolejnej porcji urodzinowej Mieszka, a mnie brat zaprosił do kina na „Gwiezdne Wojny”. Nie miał wspólnika, a ja jak wiadomo chciałam pójść. Dostałam pop-corn i okulary, bo wersję wybraliśmy 3D. Iii?? Podobało mi się. Fajnie, że bohaterką jest tym razem dziewczyna, dużo tu powtórek (konflikt ojciec-syn, atak na bazę złych, mądry robot itp), ale to dobry punkt wyjścia do kolejnych odcinków. Jak obiecująca zapowiedź serialu. Jest kilka wątków, które można rozbudować, jak kim była żona Luka, kto wychowywał Ray, albo co złego wydarzyło się w szkoleniu JADI, ale równie dobrze można pójść dalej z nowymi wątkami. Zastanawiałam się wracając, w jakiej kolejności puszczać dzieciom Gwiezdne Wojny? Czy pójść zgodnie z numeracją, czy zgodnie z chronologią pojawiania się. Ja tak miałam i myślę, że to nie jest zła kolejność.

Mam dla Was dwa obrazki.

Pierwsze było zrobione na planie Imperium Kontratakuje, w przerwie między zdjęciami. Plener kuchenny 🙂 Rok 1977.

Drugie pochodzi z 1970 i widzicie na nim zniewalającego hipsterskiego brodacza, z którego później wyłonił się… Han Solo 😉  Chłopaki akurat budują studio dla Sergio Mendez-a.

Kolęda

Łucja ciągle coś gubi. A to strój na w-f, a to książki, a to zeszyty. Patent mistrza improwizacji ma taki, że na lekcjach otwiera dowolny zeszyt i pisze od nowej strony. W ten sposób od połowy zeszytu z matematyki jest religia.

Wizyta księdza po kolędzie. Szybko, konkretnie, pozytywnie, a na koniec ksiądz poprosił o zeszyty od religii, żeby się wpisać. Łucja bez mrugnięcia okiem dała ten z matematyki. Otwarty na tych dwóch stronach z religią. Udało się raz jeszcze :/

<><>

Byłam dziś z dzieciakami na obiecanej wyprawie zakupowo-jedzeniowej, tak by panny wybrały prezent dla brata. I wybrały mu, a on zgodził się by mu kupiono, … macki robota… 🙂 A zjeść oczywiście nie zjadły, więc dopychają teraz bułkami i sałatką owocową (na zdjęciu 🙂



Kalendarze 2016

2016 jak wiadomo już trwa, ale kalendarze pewnie mają nie wszyscy. Jeszcze nie wszyscy. Po grudniowym wynalazku jakim było rozpisanie sobie poszczególnych dni,wiem, KALENDARZ się przydaje. Lecz właśnie nie w wersji notesu, a gdzieś wiszący na ścianie. Mogę sobie na nim mazać, kiedy dzień babci i dziadka w przedszkolu, kiedy dziewczyny mają wycieczkę, a kiedy Mieszko zajęcia dodatkowe (to JUŻ mam na styczeń).

My dostaliśmy kalendarz ze zdjęciami Wajraka dołączony do pewnej gazety. Przywiesiłam go magnesami na lodówkę. We wtorek ją sobie rozmroziłam, szuflady umyłam w wannie, jest błyszcząca i co tu kryć, niezależnie od stanu czystości, świetnie zlokalizowana. Obok kalendarza są plany lekcji dziewczyn i zimowe obrazki całej trójki. Na styczeń jest zdjęcie lisa, który jest najpiękniejszy w mroźne zimy.

Aale zanim dostaliśmy ten kalendarz znalazłam trzy, które chciałam użyć. Chciałam użyć jeden, ale rozważałam wszystkie 🙂 Wkleję Wam do nich linki, bo są wspaniałe i jeśli jeszcze nie macie to zawsze możecie się na taki zdecydować. Autorzy dwóch pierwszych polecają wydrukować je na formacie A3 w punkcie xero, ale oczywiście na domowej drukarce możecie je sobie zrobić w A4.

  • Komiks z rysunkami Samojlika. Linkowałam Wam go na twitterze. Ja styczeń sobie nawet już ściągnęłam, do sekretariatu Politechniki Białostockiej można dzwonić i oni kolejne strony będą przysyłać w miarę ich tworzenia. To przyrodniczy komiks o PRZEBUDZENIU 🙂

  • Pozytywny kalendarz do pobrania stąd. Jest tam też super tutorial jak połączyć takie wydrukowane luzem kartki. Różne święta, miejsce do mazania i zapisywania własnych wydarzeń. Biało-czarny więc wydruk będzie tani.

  • No i wersja już płatna, ale przezabawna. Kalendarz Psich Sucharków czyli fanpaga, który raczy przezabawnymi rysunkami psów (czasem Wam je na twitterze wklejam).

patent

Jak pojechałam  w weekend zajmować się kotem dziadków, to Klarens został na cały dzień sam. I jak wróciłam okazało się, że kot jest chory… Odezwał się koci katar, czyli choróbsko wrodzone kotów, które były bezdomne. W okresach wyziębienia i stresu będzie mu ten gil i nachodząca trzecia powieka się odzywać. Trzeba go wtedy wygrzewać i dobrze karmić 😉 Jak go zobaczyłam w takim stanie to nawet nie byłam zła, za to co zrobił na moich prawie nowych (bo ubiegłorocznych) zasłonach. A zrobił sobie na nich rodeo na wiszących lianach. Na szczęście nie porwał, a tylko makabrycznie pozaciągał. Ale dałam z tym radę. Wyprałam w dużej ilości płynu zmiękczającego, na mokro porozciągałam i wyprasowałam. Różnicy z przed i po właściwie nie ma (porównanie macie wyżej). Ale dobra wiadomość z tej przygody jest taka, że kot był tak wytęskniony, że doczekałam się, ze wchodzi do mnie POD kołdrę. A myślałam już, że to nigdy nie nastąpi i zawsze będzie spał w nogach jak pies… Od kilku nocy tak śpimy i jest cudownie. I jakby tego było dziś rano przeżyłam też ETOLĘ z kota. I to też było bardzo przyjemnie 😀

<><>

  • Mamo, a co to są jelita?
  • Bardzo dobre pytanie Lila. Co to są jelita?
  • Ja się pytam!
  • Jeśli potrafisz sformułować pytanie to oznacza, że znasz na nie odpowiedź.
  • To część człowieka?
  • Dobrze. Wewnętrzna czy zewnętrzna?
  • Wewnętrzna.
  • Dobrze. A za co odpowiada? Za oddychanie, trawienie czy wydalanie?
  • Trawienie.
  • Super. A gdzie to jest?
  • Gdzieś tu.
  • Dokładnie. Gdzieś w brzuchu. 🙂

Mroźna piątka

Urodziny Mieszka na ogół obchodziłam z rybami w temacie. Dobrze się to komponowało z zimą, stojącą choinką i poświątecznym nastrojem. Od trzech tygodni ustalałam więc sobie w głowie menu, które ułatwił odcinek Okrasy, którego oglądałam na święta. Nie przepadałam za gościem, ale ryby robione jak za Kopernika wydają mi super. Niemniej jednak NIE TYM razem, choć te dania chcę i tak na dniach wytestować. Jedną turę urodzinową urządza Diabli u siebie w niedzielę, a drugą (dla mojego skrzydła rodziny) miałam zrobić JA w kolejny weekend. Aale, rano zadzwoniła Lutka, że oni są gotowi, i nawet torcik jest i mamy przejechać. I okej. W tej sytuacji wisi nade mną tyko obiecana dzieciom wyprawa po prezent OD dziewczyn DLA Mieszka, no i ja chcę mu kupić ze dwie pary absolutnie zwyczajnych spodni dresowych do przedszkola, bo nie znosi tych z łatami nosić 🙂

Nakarmiono nas smacznie, byli goście z prezentami i był torcik! Imprezowy zazdrośnik Łucja jest oczywiście nieszczęśliwa, że Mieszko ma TYLE świętowania, ale wytłumaczyłam jej, że PIĄTE i na dodatek dla urodzonego PIĄTEGO (stycznia) są wyjątkowe. Drogę w aucie spędziliśmy więc planując kolejne imprezy 😀

<><>

Z innej beczki, jak wracaliśmy to ujrzeliśmy, że koło straży pożarnej po zamarzniętym stawie jeździli na łyżwach. Zatrzymałam auto i chwilę się pokręciłam. Rozmawiałam z jednym gościem, który mieszka naprzeciwko stawu, odśnieża go i jeździ ze swoimi córkami po nim. Koleś mierzył dziś grubość pokrywy lodowej i na środku stawu wynosi 20 cm. A utworzone przez niego lodowisko jest w kąciku przy brzegu. Wstępnie więc zapowiedziałam się z szuflą (choć on twierdzi, że naprawdę nie muszę) na sobotę rano, bo mrozy do tego czasu mają się utrzymać. Nie jestem fanką stawów, ale zima jest mroźna i jak znacie jakiś płytki nieduży staw to podobno można po nich TERAZ jeździć!

Pierwsze okrągłe

  • Mamo, a wiesz jaki dzień?
  • Nie, ale wiem, kto się tak pięknie uśmiecha zaraz po obudzeniu…
  • DZIŚ są moje urodziny!
  • Wspaniale.
  • A WIĘC…Jaki masz dla mnie prezent?
  • Buziak!

Dziś Mieszko skończył pięć lat. Gdzieś w okolicach 11 rano. Jest wspaniały i przy dwóch emocjonalnych siostrach, on to siła spokoju. Nie lubi jak ktoś na kogoś krzyczy i na ogół zaczyna wtedy płakać 🙂 Ale dziewczynki też go uwielbiają i traktują specjalnie. Może mogą mu ochlapać głowę (nie lubi tego), albo wyrolować z jakichś słodyczowych układów, ale jeśli chodzi o rękoczyny, jemu nigdy nie dzieje się krzywda.

Urodzinowo będzie znowu w turach. To nie jest dobry wariant, ale nie byliśmy się w stanie z Diablim dogadać. Wiem, słabe to. Dziś I-sza, w przedszkolu. Miałam plan się wywinąć i dopiero w przyszłym tygodniu coś tam wymyślić (i tak jest niewiele dzieci teraz), ale jak wychodziliśmy wczoraj to wszystkie dzieci się cieszyły, że JUTRO (dziś) są urodziny Mieszka. Bo pani sprawdziła w specjalnym notesie 🙂 Więc na szybko upiekłam kokosanki (bo i jajka miałam i wiórki do końca zużyłam), zapakowałam w celofan, dodałam dzwoneczki, przydał się jutowy sznurek, który znalazłam wczoraj w gospodarczym i dorzuciłam trzy balony. Napompowane do połowy, bo bałam się, że w tym zimnie mi popękają. Zawieszki maja z tyłu napis MIESZKO 5. Piątki pisał młody.

I było wielkie WOWW!!! jak wszedł wyprostowany z tacą na salę przedszkolną 🙂

Sto lat po raz pierwszy! 🙂

z listy 11

Po necie krążą obrazki przypominające o bezdomnych kotach, a w radiu co chwila przypominają, że schroniska pełne psów, które zgubiły się właścicielom w Sylwestra. I zimno. Ruszyłam z zaplanowanymi na mrozy porządkami. Na początek gospodarczy (lodówkę zostawiłam sobie na jutro). To takie pomieszczenie, gdzie wrzucasz, nogą dopychasz, modlisz się, żeby się zamknęło, i cieszysz się, że JESZCZE raz się udało. Kurtki, buty, dwa kubełki z proszkami do prania, żarówki, śrubki i ogrodowe. Celem było wyodrębnienie szafki NA KAPCIE. Ci co do nas częściej przychodzą na ogół biorą kapcie, ale ci co przypadkiem wpadli zamarzają… od stóp. A zapasowe kapcie są, tylko musiałam je polokalizować.

<>

Zrzucę Wam jedno zdjęcie, które miałam na komórce. Zrobiłam je 25-grudnia, kursując pomiędzy domem, dziadkami, a odstawianiem dzieci Diablowi. Jechałam i patrzę, że na poboczu stoi rowerzysta. Rower między nogami, nogi na ziemi, a koleś robi zdjęcie. I celuje obiektywem w słońce. Patrzę i ja, czemu on POD słońce zdjęcia strzela, a tam na niebie… GWIAZDA 🙂 Zrobiłam szybko i ja! 🙂 Taka gwiazdka na Boże Narodzenie 🙂

Sylwestrowe pomysły

Jutro do szkoły, ale zamykając temat Sylwestra coś jeszcze na gorąco wkleję. Wam i SOBIE, żebym za rok szybciej znalazła. Z tej wspaniałej strony możecie pobrać do wydruku sylwestrowe wzory. Bo przecież na Sylwestrowych pikerach można napisać życzenia noworoczne: miłości, uśmiechów, radości! Logiczne, nie? Zimne ognie (dlaczego o nich zapomniałam???) można włożyć do długich papierowych torebek/albo wbić w tekturki z życzeniami (to te długie wąskie paski). Na napoje można przykleić Sylwestrowe etykiety, a rurki można o-laibel-ować datą. Bardzo, BARDZO mi się te pomysły podobają 😀

I żeby nie było tak, że tylko o innych, wkleję dwie foty Łucji. Choinka i choinka z filtrami. Btw. spadają nam już bombki :/ Przewiesiłam głębiej, bliżej pnia, ale szkoda. Miałam nadzieję, że spokojnie jeszcze tydzień postoi.