



Ruszyliśmy tradycyjnie wg czasu w Dubaju (czyli NOWY ROK o 21-szej). Akurat płonął u nich hotel, więc nasz entuzjazm miał dodatkowo wspomóc ich noworoczną aurę 🙂 Tegorocznym eksperymentem była zmiana (na lepsze) miejsca odpalania fajerwerków… Przenieśliśmy się na plac zabaw, bo dwa lata temu były osoby niezadowolone z tego, że wewnątrz osiedla są petardy, bo zwierzęta się denerwują. Plac zabaw jest na końcu ulicy i co chwila ktoś kolejny dochodził ze swoimi fajerwerkami 🙂 Nasza ekipa liczyła siedmioro (?) dzieciaków. TA trójka, dwójka kuzynów, sąsiadka z córką i druga sąsiadka z chłopakiem i z córką. Ten chłopak przyniósł baterię na 100 wystrzałów, my też mieliśmy dwa pudełka, więc szoł był super. Wzięłam również lampiony, bo zawsze mam dylemat z ich puszczaniem, a akurat 31-go w niebo można puszczać wszystko. Mój poleciał pięknie 🙂
Btw. do zjedzenia zrobiłam florentynki i kokosanki. Czipsy donieśli goście 🙂 Na dwóch zdjęciach pozują Wam moje paznokcie, z których jestem dumna, a zrobiłam je z pomocą brokatowych lakierów Łucji 😉

To po lewej (niżej) to mój lampion. Tryb „fajerwerki” w aparacie przy lampionach się nie sprawdził.

Dzieciaki uśpiłam chwilę po 22-giej. Ok 23:30 wlazłam do wanny, zrobiłam sobie peeling (wiecie, takie symboliczne ścieranie 2015 z mojego ciała) i potem miałam już zalec z szampanem przed telewizorem. Aale, okazało się, że Klarens dostał histerii przy wystrzałach (ot, jakie to wszystko przewrotne) i przez półtorej godziny zajęta byłam uspokajaniem go :)) Btw. kieliszek zbiła ogonem Sziwa, więc mazzal tow pełen ;0

Postanowienia?
O rewolucji w ogródku już Wam mówiłam. I o tym, że chcę utrzymać program: taniec x1 w tygodniu, siłownia x1 w tygodniu. W marcu chcę znowu zacząć biegać i pobiec w tym roku jakiś bieg. Nie mam w planach żadnych komunii, chrzcin, ani ślubów, czyli nie szykują mi się żadne wielkie imprezy. Wyjątkowo nie mam jakiś fantastycznych planów zawodowych. Nie trafiałam z pomysłami ostatnie lata i doszłam do wniosku, że dopóki nie mam całej trójki w jednej placówce, to i tak organizacyjnie nie ogarnę dodatkowego obowiązku. Może coś będę sondować, ale nie zakładam, że jakieś ważne decyzje zapadną. Mam natomiast zamiar wbić się na kolejne warsztaty kulinarne i wyrwać w styczniu do kina (do południa). I jeśli będzie to wszystko co mi się przydarzy w tym roku, to myślę, że 2016 będzie rokiem równie udanym jak ten co minął! 🙂
