zaśnieżenie pełne

Cudowna jest ta zima. Nie po drodze nam zadania domowe, których jakby więcej na koniec semestru i różne zajęcia dodatkowe, bo najchętniej siedzielibyśmy na górce 🙂 Mało tego, tak jak w listopadzie było mi zimno, to teraz już chyba przestawiłam, ale temperatury mi nie przeszkadzają. Fakt, wyciągnęłam z kufra swetry i wszyscy się swetrujemy, lecz ilość warstw jest ta sama od dwóch miesięcy. Wiem, że warunki drogowe są słabe, ale z drugiej strony to zabawne, że KAŻDY kierowca próbuje teraz na wolnym/odludnym fragmencie poćwiczyć kontrolowane ślizgi i drifty. I jestem pewna, że wychodząc z zakrętu, kiedy już wiemy że nam się  UDAŁO, WSZYSCY myślimy to samo: CZY KTOŚ mnie widział jak wspaniale zakręciłem? Lutka wczoraj jechała po Mieszka do przedszkola i opowiadała mi później:

  • Jechał przede mną facet takim dużym amerykańskim autem i on na zakręcie, nic nie jechało co prawda, stanął bokiem!
  • Białym autem?
  • Tak.
  • On to zrobił specjalnie. 🙂 Twój synek też tak robi.

A tak wygląda wejście do domu PROFESJONALNIE przygotowanego do zimy. Dwie pary sanek, plastikowe i drewniane nazywane przez Brytyjczyków vintage 🙂 Plus piankowe kółko do zjeżdżania, szufla, drewno, psia miska (?), ale pies musi jeść na zewnątrz bo rozchlapuje jedzenie po ścianach. Ach no i DWIE osłonki na szyby (jedną zakładam bokiem na drzwi kierowcy – zawsze to mniej odśnieżania). I najważniejsze JELEŃ! Zobaczcie na twittera, jaki Wam super koci obrazek z netu wklejam 🙂