Ja dałam. I chyba zawsze będę dawać, nawet gdyby Owsiak kupił sobie wyspę na Kajmanach 🙂 Niech ma, bo z tego co wywalczył… korzystałam! Cała trójka miała po urodzeniu przesiewowe badanie słuchu, czyli coś czego NIE robi na tak masową skalę żaden kraj na świecie, a dwójka (młodsze) leżała w inkubatorach z naklejką WOŚP. Wiem, wiem, że na pewno były też INNE inkubatory, ale ponieważ ich nie zabrakło, to MOJE dzieci, których stan był dobry, TEŻ w nich wylądowały. Jak to powiedziała lekarka: Dzieci po cesarce warto położyć na kilka godzin inkubatora, bo mają mokre płuca. Mamy je gdzie położyć, więc połóżmy.
Na twitterze widzicie dumną mnie z serduszkiem. Zdobyłam je pod kinem… Dzieci dziś z tatą, na kolejnej porcji urodzinowej Mieszka, a mnie brat zaprosił do kina na „Gwiezdne Wojny”. Nie miał wspólnika, a ja jak wiadomo chciałam pójść. Dostałam pop-corn i okulary, bo wersję wybraliśmy 3D. Iii?? Podobało mi się. Fajnie, że bohaterką jest tym razem dziewczyna, dużo tu powtórek (konflikt ojciec-syn, atak na bazę złych, mądry robot itp), ale to dobry punkt wyjścia do kolejnych odcinków. Jak obiecująca zapowiedź serialu. Jest kilka wątków, które można rozbudować, jak kim była żona Luka, kto wychowywał Ray, albo co złego wydarzyło się w szkoleniu JADI, ale równie dobrze można pójść dalej z nowymi wątkami. Zastanawiałam się wracając, w jakiej kolejności puszczać dzieciom Gwiezdne Wojny? Czy pójść zgodnie z numeracją, czy zgodnie z chronologią pojawiania się. Ja tak miałam i myślę, że to nie jest zła kolejność.
Mam dla Was dwa obrazki.
Pierwsze było zrobione na planie Imperium Kontratakuje, w przerwie między zdjęciami. Plener kuchenny 🙂 Rok 1977.

Drugie pochodzi z 1970 i widzicie na nim zniewalającego hipsterskiego brodacza, z którego później wyłonił się… Han Solo 😉 Chłopaki akurat budują studio dla Sergio Mendez-a.

