Kolęda

Łucja ciągle coś gubi. A to strój na w-f, a to książki, a to zeszyty. Patent mistrza improwizacji ma taki, że na lekcjach otwiera dowolny zeszyt i pisze od nowej strony. W ten sposób od połowy zeszytu z matematyki jest religia.

Wizyta księdza po kolędzie. Szybko, konkretnie, pozytywnie, a na koniec ksiądz poprosił o zeszyty od religii, żeby się wpisać. Łucja bez mrugnięcia okiem dała ten z matematyki. Otwarty na tych dwóch stronach z religią. Udało się raz jeszcze :/

<><>

Byłam dziś z dzieciakami na obiecanej wyprawie zakupowo-jedzeniowej, tak by panny wybrały prezent dla brata. I wybrały mu, a on zgodził się by mu kupiono, … macki robota… 🙂 A zjeść oczywiście nie zjadły, więc dopychają teraz bułkami i sałatką owocową (na zdjęciu 🙂