- Mamo, a wiesz jaki dzień?
- Nie, ale wiem, kto się tak pięknie uśmiecha zaraz po obudzeniu…
- DZIŚ są moje urodziny!
- Wspaniale.
- A WIĘC…Jaki masz dla mnie prezent?
- Buziak!
Dziś Mieszko skończył pięć lat. Gdzieś w okolicach 11 rano. Jest wspaniały i przy dwóch emocjonalnych siostrach, on to siła spokoju. Nie lubi jak ktoś na kogoś krzyczy i na ogół zaczyna wtedy płakać 🙂 Ale dziewczynki też go uwielbiają i traktują specjalnie. Może mogą mu ochlapać głowę (nie lubi tego), albo wyrolować z jakichś słodyczowych układów, ale jeśli chodzi o rękoczyny, jemu nigdy nie dzieje się krzywda.
Urodzinowo będzie znowu w turach. To nie jest dobry wariant, ale nie byliśmy się w stanie z Diablim dogadać. Wiem, słabe to. Dziś I-sza, w przedszkolu. Miałam plan się wywinąć i dopiero w przyszłym tygodniu coś tam wymyślić (i tak jest niewiele dzieci teraz), ale jak wychodziliśmy wczoraj to wszystkie dzieci się cieszyły, że JUTRO (dziś) są urodziny Mieszka. Bo pani sprawdziła w specjalnym notesie 🙂 Więc na szybko upiekłam kokosanki (bo i jajka miałam i wiórki do końca zużyłam), zapakowałam w celofan, dodałam dzwoneczki, przydał się jutowy sznurek, który znalazłam wczoraj w gospodarczym i dorzuciłam trzy balony. Napompowane do połowy, bo bałam się, że w tym zimnie mi popękają. Zawieszki maja z tyłu napis MIESZKO 5. Piątki pisał młody.
I było wielkie WOWW!!! jak wszedł wyprostowany z tacą na salę przedszkolną 🙂




Sto lat po raz pierwszy! 🙂
