Po necie krążą obrazki przypominające o bezdomnych kotach, a w radiu co chwila przypominają, że schroniska pełne psów, które zgubiły się właścicielom w Sylwestra. I zimno. Ruszyłam z zaplanowanymi na mrozy porządkami. Na początek gospodarczy (lodówkę zostawiłam sobie na jutro). To takie pomieszczenie, gdzie wrzucasz, nogą dopychasz, modlisz się, żeby się zamknęło, i cieszysz się, że JESZCZE raz się udało. Kurtki, buty, dwa kubełki z proszkami do prania, żarówki, śrubki i ogrodowe. Celem było wyodrębnienie szafki NA KAPCIE. Ci co do nas częściej przychodzą na ogół biorą kapcie, ale ci co przypadkiem wpadli zamarzają… od stóp. A zapasowe kapcie są, tylko musiałam je polokalizować.
<>
Zrzucę Wam jedno zdjęcie, które miałam na komórce. Zrobiłam je 25-grudnia, kursując pomiędzy domem, dziadkami, a odstawianiem dzieci Diablowi. Jechałam i patrzę, że na poboczu stoi rowerzysta. Rower między nogami, nogi na ziemi, a koleś robi zdjęcie. I celuje obiektywem w słońce. Patrzę i ja, czemu on POD słońce zdjęcia strzela, a tam na niebie… GWIAZDA 🙂 Zrobiłam szybko i ja! 🙂 Taka gwiazdka na Boże Narodzenie 🙂

