Ecco LA!

Nie mogliśmy się dogadać co do wzoru. Potrzebny mi był Diabli jako współwykonawca, a by on się zgodził, musiał fototapetę zaakceptować. Przesyłałam mu widoczki do akceptacji ponad miesiąc. Najpierw wymyśliłam wodny świat – nie, autostrady, auta – nie, potem wpadłam na pomysł piratów, ale wybrane przeze mnie wzory odpadły jako „zbyt mroczne dla małego chłopca”. Ja otrzymałam propozycję z mapą, ale odrzuciłam, bo motyw mapy uważam za poważny. Dinozaury odpadły jakoś po drodze i do głowy przyszedł mi kosmos. Znalazłam fototapetę, gdzie kosmonauta skacze po księżycu, z tyłu widać komety i planety z pierścieniem, ale UZNANO ją za mało realistyczną. Dostałam w zamian wzór który mi się spodobał i taki też zamówiłam. Sześć podpisanych rysunków o kosmosie. Jest fragment układu słonecznego, satelita, odliczanie startu rakiety i łazik księżycowy. Efekt końcowy uważam za świetny, Mieszkowi zresztą też się bardzo podoba. Młody dokleił sobie jeszcze naścienne naklejki 🙂 Roboty i planety.

Tapeta jest fajna, gruba, trochę taka winylowa. Jak już ogarnęłam stan poremontowy zabrałam się za ustawianie mebli i przy okazji porządek w zabawkach.

Wyżej przed postawieniem toru do samochodzików, niżej Z NIM. Jak widać to spory klamot, ale cały czas użytkowany, za to jak wyleci… będzie super miejsce na biurko!

Wersja z dywanem:

Jeden robot doszedł przy drzwiach. Btw. kolejna tapeta (pewnie za 2 lata?) mogła by być nie w samochodziki, a w roboty właśnie.

I wkleję Wam jeszcze kącik z regałem. Pod łóżkiem jest taki płaski pojemnik z książkami, a na ścianie, której nie widać jest szafa… Ale w niej porządek zrobię dopiero jutro (jakiegoś mola przyłapałam przy tym przerzucaniu rzeczy, więc trzeba 😦