Wiem, że o tym już było, ale powtórzę to raz jeszcze. Podoba mi się jak rozwija się polska edukacja. Podoba mi się program, podobają mi się podręczniki i imponuje mi wiedza nauczycieli. W minionym tygodniu w klasie Łucji była jakaś awantura między dwoma uczniami. Wychowawczyni kazała wszystkim wziąć kartkę i bardzo starannie ją zamazać myśląc o wszystkich niemiłych rzeczach, które się wydarzyły. Na przerwie, w ubiegłym tygodniu, czy nawet roku szkolnym.
Mazały, mazały, mazały.
A ona potem kazała im to podrzeć mówiąc: To jest to co było. I już tego nie ma. Porwijcie na drobne kawałeczki. Tak żeby zniknęło do końca.
Taki prosty psychologiczny trik okazał się wyjątkowo skuteczny. Łucja się ucieszyła, bo na lekcji wcześniej pokłóciła się z Zuzią, a w ten sposób już się pogodziły. Extra!
A dziś panna pracowała nad projektem z angielskiego (przypomnijmy: III klasa podstawówki w państwowej szkole). Nauczycielka podzieliła ich na dwuosobowe grupy, które miały przygotować opis owada w dowolnej formie graficzno-plastycznej. Panna poszła do domu koleżanki, wydrukowały sobie zdjęcie pająka, przykleiły na dużą kartkę, opisały przy pomocy strzałek, co je, gdzie mieszka i jakich ma wrogów. Na krawędziach poprzyklejały pająki. Gdybym się miała przyczepić to użyły złego papieru jako bazę, bo takiego cienkiego z tych wielkich biurowych clipboardów, lecz robiły pod okiem mamy tej koleżanki i ona miała tylko taki. Ale sama idea pracy nad projektem w grupach, super!
<><>
I Lilka zmierzająca na urodziny, bo znowu mamy (prze-)nasilenie towarzyskich spotkań. Btw. prezenty ze sklepu sportowego są najlepsze. Duże, efektowne, niedrogie i przydatne. Nie chwaląc się, nasza deska do pływania była uznana za najlepszy prezent 🙂

