Da się zorganizować chrzciny w jeden tydzień? Da!
Tydzień temu w piątek byłam u księdza. Obiecałam na kolejny piątek dostarczyć całość dokumentów i wpisałam nas na niedzielę 11-go. Byłam u spowiedzi, zamówiłam świecę i szatkę, które listonosz dostarczył naprawdę w ostatniej chwili. Ponadto jak miałam zawieść dokumenty, okazało się, nie mam aktu urodzenia Mieszka. Złożyłam wniosek w gminie i pojechałam z paszportem Młodego. Przeszło, ale mam dowieść jak akt będzie gotowy. Bardzo pomocni i elastyczni są jednak nasi księża.
Pośpiech nie był aż tak potrzebny, ale była to jedna z tych zaległych spraw, która trzeba było po prostu załatwić. Wczoraj Diabli pojechał z Mieszkiem do fryzjera i po strój. No i dziś na 13-stą stawiliśmy się w kościele. Wszystko było super. To nie jest zły wariant takie późne chrzciny. Mieszko bardzo przeżywał to wydarzenie, potrafił opowiedzieć o tym, że woda była zimna i że „coś się w nim zmieniło” i w sumie to jest szansa, że będzie ten dzień pamiętał.
Impreza była w wersji absolutnego minimum. Tylko my i chrzestni. W planie a) chrzciny Mieszka miały być dwudniową imprezą we wschodniej Polsce, na której wręczono by młodemu auto do kierowania (takie konkretne). Nie wyszło tak, a ja czułam tak duży niesmak organizacyjny, że poprosiłam dziadków by nie przyjeżdżali. I powiem Wam, że to był błąd. Mieszko zapytał się mnie wczoraj wieczorem ILU gości zaprosiłam na jego chrzciny i zdałam sobie sprawę, że pochłonięta trzymania się tego planu minimum nie pomyślałam, że on potrzebuje tych przygotowań i fajerwerków. Tym bardziej, że okazja była wyjątkowa.


[zbieraliśmy potem koło kościoła kasztany]

Lecz by nie kończyć tak smętnie, historia z kościoła. Taca. Przechyliłam torebkę i znalazłam trzy monety. Lilka, która siedziała obok mnie dostała złotówkę. Wierciła się i kręciła i zanurkowała pod ławki. Chwilę później wynurzyła się z 10-groszówką. Przeszedł ksiądz, Lilka wrzuciła monetę. Zabrzęczało. Ksiądz poszedł, a ona mi pokazuje złotówkę.
- Lila- syknęłam – Miałaś to dać!
- Dałam 10 groszy.
I potem zerkałyśmy kiedy z drugiej strony ksiądz nadejdzie 😉 To jest zabawna sytuacja, bo ona wrzuciła 10 groszy na tacę patrząc mu bez mrużenia w oczy. Więc w sumie to i tak dobrze, że nic z tej tacy nie zabrała :))
I dzikusy w knajpie. Oglądaliście już „Następców”? Otóż, jest tam scenka, jak źli trafiają na garden party i przechylają fontannę czekoladową by szybciej i więcej zjeść. No więc panny zachowywały się dzisiaj podobnie 😉 Za to Mieszko poruszony dniem był idealny 🙂


