w las

A jak już upchnęłam towarzystwo po placówkach przechowawczych pojechałam na grzyby. Towarzyszył mi pies, który w lesie przestraszył sarniego koziołka 🙂

Grzyby są, muskularnego drwala w koszuli w kratę nie spotkałam 😉 więc pewnie jeszcze któregoś poranka się wyrwę 🙂

Przekomicznie było jak wróciłam. Weszłam, za mną do domu wbiegł pies, a z tarasu do domu wskoczył rozmiauczany kot. Podbiegli do siebie i dotknęli się nosami. Pies zamachał ogonem.

Powitanie 🙂