- Mamo, to dziś mam zajęcia z hip-hopu?
- Nie Mieszula, one zaczynają się w przyszłym tygodniu.
- A ja będę tańczył w czapce?
- Tak.
- A będę zeskakiwał z samochodów?
- Pewnie nie w tym roku, ale kiedyś czemu nie 🙂
Mieliśmy wyjechać na weekend. Kusi ta benzyna i prognozy. Ale TAM gdzie sobie umyśliłam są (AKURAT) dwie moto imprezy i… hotele klasy budżet mają pełne obłożenie. Pół poranka spędziłam ze słuchawkę oraz wyszukiwarką i żadnej miejscówki nie znalazłam. Za późno zabrałam się za organizację, więc pomysł przechodzi na kolejną okazję. 😦
Aaale udało mi się dziś dopasować zajęcia z angielskiego dla dziewczyn!!! W dwóch różnych szkołach językowych, wpięte w okienka pomiędzy korektywę, grafomotorykę, logopedę i plastykę. I w budynku szkoły. Wow – dumna jestem z siebie bardzo! 🙂
<><>
A na fali rękodzielniczej glorii (pani Lili powiedziała panu od religii, że mama Lili jest genialna 😉 pochwalę się Wam jeszcze piórnikiem na kredki. Mieszko miał przynieść do przedszkola piórnik typu kosmetyczka z suwakiem. Mieliśmy takie w zapasie, ale dziewczyńskie. Odprułam kwiatki, wycięłam wszywkę i użyłam naprasowanki (kupiłam ich kiedyś dużo, bo ozdabiałam bluzki dziewczynom na okrągło). Wyczyn twórczy żaden, ale rezultat zaakcepcetowano i bardzo to fajne, że udało się użyć tego co już mieliśmy.

Z lajtowych życiowych odkryć, to jeśli brakuje Wam żurawiny, to konfitura z porzeczki zastępuje ją idealnie.
!!!
