Przy życiu trzymają mnie nie tylko cekiny, ale też umiejętność unikania ryzyka

– Shake it UP, Disney XD, Gunter do swojej siostry

Wrzesień to czas kiedy ruszają nowe wystawy, nowe ekspozycje i nowe grafiki w kinach. Dziś zabrałam dzieciaki w takie właśnie miejsce. Nowo otwarte muzeum 🙂 Zwiedzaliśmy piwnice, wystawy i patrzyliśmy z góry na okolice… PRAWIE załapaliśmy się na warsztaty o tworzeniu własnego drzewa genealogicznego, więc jesienną zajęciówkę uważam za rozpoczętą! 😀

(żeby nie było tak idealnie rozwaliło mi się zapięcie w torebce, ale mam misterny plan jak je naprawić 😉

Ognisko ze strażakami!

Tuż koło przedszkola Mieszka jest remiza. Dzieci strażaków też chodzą do naszego przedszkola. Najlepszy przyjaciel Mieszka ma tatę strażaka, a ten tata kupił mu strój strażaka i obaj tak samo się dziś ubrali. Ale najważniejsze jest to, że ta bliskość remizy to morze dodatkowych atrakcji. Czasem na zajęcia przychodzą strażacy i opowiadają o swojej pracy. Czasem robią ćwiczenia z szybkiej ewakuacji. Czasem przyjeżdża błyszczący wóz strażacki, który można dotknąć. A czasem strażacy pomagają przy organizacji imprezy.

Tak jak dzisiaj! Podobnie jak rok temu przedszkole urządziło Pożegnanie Lata. Temat świetny i jak już Mieszko opuści mury tej wspaniałej placówki będziemy sobie z rozpędu sami takie party robili 😉 Chłopaki postawiły namioty i przygotowały plac pod ognisko, a panie przedszkolanki przygotowały atrakcje. Tegoroczny rok przedszkolny będzie pod hasłem ekologia i zabawy były nie tylko muzyczno-sportowe, ale też polegały na wyszukiwaniu kamyków i robieniu eko-grzechotek w butelkach po jogurtach. Była też ulubiona zabawa pani dyrektor (sama to podkreśliła!), czyli przeciąganie liny.

Na ognisku piekliśmy kiełbaski, które kupiliśmy rano w sklepie mięsnym, więc lux-malina, podpiekaliśmy jabłka, a na koniec spiekaliśmy pianki. Dawno temu próbowałam je na grillu, ale były takie sobie. Natomiast na ognisku wychodzą świetnie!

Mieszko ma białego t-shirta, a jego kolega stoi tuż obok. W mundurze strażaka 🙂

Dobro jest mocniejsze

-„Następcy”- dziś na Disney XD, bardzo przyjemny film, a dzieciaki czekały na premierę bardziej niż ja na kolejny sezon Grimmów 😉 Ja i Mieszko się spłakaliśmy 🙂


  • Mamo… Dzisiaj w przedszkolu miałem pechowy dzień.
  • Dlaczego Mieszeczku??
  • Bo poszedłem na spacer w kapciach.
  • Ojej! Ale chyba nic się nie stało?
  • I jak wracaliśmy z placu zabaw to widziałem wielki, WIELKI, WIELKI…

[podsuwam sobie w głowie pająka, liść, ślad…]

  • WIELKI… A dlaczego jedziemy tą drogą?
  • Bo chciałam przy L kupić jabłka.
  • Z tych samochodów przy drodze?
  • Mhm… I może śliwki też.

Tak sobie teraz myślę, że w końcu nie wiem co takiego wielkiego syn dziś widział :)) Możliwości są raczej botaniczne 😉

Punktów czwartkowych pięć

  1. Załatwiłam w końcu usg biustu. Nie mogłam się dostać na wizytę w tych konkretnych dniach cyklu od maja. Ale załatwione 🙂 Towarzyszył mi Mieszko, który opowiada wszem i wobec, że doktor badał mamie CYCKI
  2. Lody karmelowe z solą ze stony pyszne!
  3. Zmieniłam klub z salsą. Nowy nie ma takich pięknych sal i tylu luster, właściwie to jest tylko jedna sala, ale mam go 7 minut autem od domu. Zmierzone z zegarkiem.
  4. Lilka się zgłosiła na lekcjach. Mieli dokańczać sylaby. Zgłaszasz się, pani rzuca piłkę, łapiesz i mówisz. Lilka miała KA-  i dokończyła – WA!
  5. Kot dalej poluje. Zmachany jest bardzo, bo do południa cały czas skacze. Sądzę, że przerzedził konkretnie (lokalną) żabią populację. 😉

Pies z kotem

Rozpoczęły się zebrania. W przedszkolu mnie nie było, ale dzień później podeszłam do wychowawczyni i wszystko po-podpisywałam. Mieszko jest zdolny, jako jeden z nielicznych rozumie i prawidłowo wykonuje polecenia w podręczniku, lecz zaczyna łobuzować. Za to dziś były dwa zebrania w szkole. Do wychowawczyni Lilki podeszłam na przerwie i przeprosiłam, że mnie nie będzie, ale będzie za to moja mama. Pani Kasia z rozpaczą zawołała:

  • Ale ja chciałam Panią do trójki klasowej!
  • Ale ja nie mogę. Mąż pracuje w innym mieście i ja nawet nie mogę obiecać, że będę na wszystkich zebraniach. Ale będę się włączać w miarę możliwości.

I dziś o 18-stej poszłyśmy razem z Lutką do szkoły. Ja do klasy Łucji, babcia do Lilki. I gut. Btw. mamie się zebranie podobało. Podobnie jak ja zebrań nie znosi, ale uważa, że przez te 20 lat szkoły się zmieniły i nie mają racji ci co głoszą, że polska edukacja się nie rozwija.

Zielonej szkoły ku rozpaczy wszystkich rodziców nie będzie. Panny też są tym zrozpaczone 🙂 Będzie jedna wycieczka jeszcze we wrześniu… do Magicznych Ogrodów (!!) i dwie całodniowe na wiosnę. Cała masa formularzy, zgód i oświadczeń. Obiady będą tańsze, zajęcia na świetlicy od października, Lilka pod koniec września ma sprawdzian z szybkości czytania, a Łucja na koniec roku test przed czwartą klasą. Tradycyjnie będą spartakiady ortograficzna i czytelnicza. Logopeda będzie robił testy od poniedziałku, a na zajęcia korekcyjne będzie potrzebne orzeczenie lekarza. Trzecie klasy będą mieć zabawę w sklep, czyli naukę szybkiego liczenia. Dla rodziców i dzieci jest zadanie by wytypować jakie gry, książki, zabawki mogą oddać i każda klasa będzie w jednym tygodniu sprzedającymi. Waluta będzie sztuczna z wyprawki szkolnej, ale przedmioty przepadają na zawsze (wizja takich czystek ucieszyła większość matek 🙂

<><>

Pies i kot. Chciałam się wyrwać z psem na spacer BEZ KOTA. Bo on chodzi z nami. Widzicie to? Ja, przodem pies, 4 metry za nami kot… Dałam kotu szamę i szepnęłam psu: Szybko! Wychodzimy!

Biegiem wyślizgnęłyśmy się przed dom, zamknęłam drzwi i napiłam się gorącej herbaty, którą wzięłam ze sobą…

MIAU!!!!! – dobiegło zza drzwi, więc jednak zabrałyśmy go z nami :))

Fota niżej ma tytuł PIERWSZA! [Zjadłam ;)] Btw. widzicie up sztuczną kość?

I w bonusie Lilka poszkolna 🙂

Nic w życiu nie jest czyste. Nie powinno być. Nie powstrzymacie życia przed byciem kłopotliwym!

-przemowa Monroe przed Trybunałem Czystości Biorasowej 😉 Grimm s04e10

 

  • Zjadłaś obiad w szkole Łucza?
  • Tak. Był rosół.
  • Czyli nie muszę jeszcze nic gotować?
  • Nie. Ale coś bym zjadła.
  • Świeża bagietka?
  • Nieee… Mam SPADEK CUKRU. Rozumiesz?
  • Rozumiem 🙂 Nic słodkiego nie mam 🙂

Jakaś jestem maksymalnie ogarnięta. Napiszę, że jestem, bo na ogół wtedy coś mi wypada i znowu nie wiem w co ręce włożyć 🙂 Dom czysty, lodówka pełna, a kubeł z praniem pusty. Nieswojo się czuję z takim bezmiarem czasu. A Lutka dziś była na siłowni, którą jej wynalazłam. Podobało się i będzie chodziła. I oglądanie seriali z kompa na tiwi za pomocą kabelka to mistrzostwo świata.

Ja chyba na siłownię się nie zapiszę 😉 Dziś dostałam:

– Dlaczego silne, niezależne kobiety chodzą na siłownię?
– Żeby móc przynieść więcej wina i żarcia dla kotów.

Chociaż Clarens ma taki apetyt, że ma to sens :DD

ojcowie

Dziś dzień taty, więc Diabli zabrał dzieciaki na tradycyjne atrakcje nie z tej ziemi 😉 A ja podskoczyłam na brunch w doborowym towarzystwie 🙂

Chwilę czekałam, bo dotarłam za wcześnie, więc zadzwoniłam sobie do Krzycha. Ojciec opowiadał mi o jakimś gościu, który do nich przybywa:

  • I jak będę się z nim nudził to przywiozę go do Was.
  • Nie tatuś, ja tam go nie chcę oglądać.
  • Dlaczego nie?
  • On ma swoje teorie spiskowe, jakoś tak zawsze starałam się takich typów unikać.
  • Wcale taki nie jest.
  • Dziś czytałam, że 7% populacji to psychopaci, więc statystycznie każdy z nas jakiegoś zna.
  • Ja znam więcej.
  • Ty mieszkałeś w akademiku 🙂

To taki nasz rodzinny gryps, że ojciec na studiach zmieniał pokój co kilka miesięcy i znał nienaturalnie dużą ilość osób 🙂

saturday night z zatoką seriali

Łucja rozpoczyna dzień od komunikatora. Nie wiem jakiego, ale takiego, że przesyłają sobie krótkie nagrania. Dzisiejszy poranek rozpoczęła dyskusja: W co się ubrać na urodziny do Zuzi?

Potem przeszły do ulubionych zespołów, a następnie panna mnie zapytała:

  • A ten Bruno Mars jest fajny?
  • Fajny. Kiedyś na Disney XD leciała jego piosenka.
  • A ta, którą ostatnio ciągle słuchasz?
  • Reality? To chyba taki bardziej DJ-ski kawałek.
  • Dobrze, że w szkole jej nie puszczają [na długiej przerwie przez głośniki lecą piosenki], bo jeszcze byś zaczęła tańczyć.
  • No i?
  • No i ZEPSUŁABYŚ MI REPUTACJĘ!

:))) Macie demota, dla tych co mają w domu kota, a chcą się wyrwać wieczorem :)) Podpis do zdjęcia był: Nie ma makreli, nie ma zabawy... 😉

 

Układa się codzienną rutyną wrzesień

Duplikat legitymacji szkolnej dla Łucji zamówiony, trawa skoszona (chyba tylko raz przed zimą jeszcze będzie koszone), a pies który był obłożnie chory w końcu ozdrowiał. Kot jest niezmiennie uroczy, lubi dziewczyny i toleruje Mieszka. Sypia najchętniej na łóżku Lilki. Łucja ma muchę, że nie robię jej urodzinowego ogniska  – fakt: obiecywałam, że na jesieni będzie trzecia tura urodzin, ale w sumie to za półtora miesiąca Halloween.  Nawet przeglądałam gadżety w necie któregoś wieczoru…

W końcu wymieniliśmy sierpniowy wianek na drzwiach. Mało miałyśmy materiału w kwiatki, więc dół został obklejony chrobotkiem, a pomarańczowe kule z rafii podkreśliły kolorystykę września i jesieni 😉 Lilka dołożyła jeszcze tylko żółtego ślimaka i piórko.

  • Mamo, chciałbym kiedyś zobaczyć prawdziwego złodzieja.
  • Na pewno zobaczysz Mieszeczku. Kiedyś.
  • Ale kiedy?
  • Może zresztą już nawet widziałeś. Złodzieje wyglądają jak zwykli ludzie.
  • Tak jak my?!? A jak ich poznać?
  • Nie jest to łatwe. Tylko prawdziwy policjant potrafi rozpoznać złodzieja.
  • Ale jak go rozpoznaje?
  • Nie wiem. Po nerwowości, rozbieganych oczach, rękach, które za długo zatrzymują się na przedmiotach…
  • A kupisz mi Lego Ninjago Pojedynek Smoków?

🙂