Akcja jesień

Raz po raz muszę nazbierać kasztanów, jarzębiny i żołędzi. Wczoraj w przedszkolu zawisło ogłoszenie, że na DZIŚ: zdobycze z dębu i kasztanowca, więc RANO przed przedszkolem odwiedziliśmy z Mieszkiem nasze tajne drzewiaste zakątki. Poszło szybko, na śniadanie spóźniliśmy się minimalnie, a co pogadaliśmy po drodze to nasze 😉

  • Mamo, ja bym chciał pojechać do Legolandu.
  • Świetny pomysł. Najlepszy jest w Dubaju, co Ty na to?
  • A to daleko?
  • Samolotem nie. Przy okazji odwiedzimy tor Ferrari, to się  przejedziesz formułą jeden. Może być?
  • Tak. A kiedy?
  • Jak zaczniecie jeść, żebym nie musiała się martwić, że nic nie jecie.

[Spox, niejadki są niezmiennie takie jak były, mogę obiecać WSZYSTKO ;)]

  • Dobrze. Ja zaczekam. A potem polecimy do Australii?
  • To w sumie po drodze. Czemu nie?
  • Bo już kiedyś mi obiecałaś, że polecimy. Pamiętasz?
  • Pewno.

Akurat TEGO specjalnie nie pamiętam, ale jak obiecywać to B/O, nie?  😀

<><>

W tej posusze serialowej odkryłam Narcos. Pierwszy odcinek bardzo in plus! Plato o plomo? 🙂 Wybierasz złoto czy ołów?