Tydzień temu obejrzeliśmy w telewizji film Następcy. Produkcja Disneya z premierą w tiwi. Zapowiadana od dwóch miesięcy. Przerywano bajki i seriale by tylko puścić zapowiedź. Ostatni tydzień w dole ekranu szło odliczanie do momentu emisji. W dniu ZERO siedzieliśmy przed ekranem, bo żadna inna atrakcja nie była godna by rywalizować. Bum!
Film fajny. Dużo śpiewania, świetne stroje, aktorzy znani dzieciakom z seriali i przyzwoita fabuła. Ale to był dopiero początek. Dziewczynki w szkole u Łucji mają już jakieś gazetki z filmu, a jak pojechałyśmy do księgarni to naszym oczom ukazał się ogromny regał poświęcony filmowi. Są już cztery książki typu księga zaklęć, pamiętnik, notatnik i kolorowanka (z grafiką jak kolorowanki dla dorosłych). Pojawiły się dwie książki z fabułą – takie do czytania. Do kupienia płyty z filmu, jest strona www, gry, a gadżety stale dochodzą. Genialne! Okazało się, że stroje postaci w filmie były naszpikowane detalami. Herbem, znaczkiem, itp i można to TEŻ wałkować.
Naprawdę się cieszę, że takie coś się pojawiło. Miałam problem co Łucji kupować (co na urodziny, co od Zębuszki, a co na święta, bo to będzie masakra), a tu nagle lista potrzeb jest znowu kilometrowa!
Wkleję Wam dwa filmiki. Trailer filmu i jedną z piosenek. Jeśli chodzi o piosenkę to powitanie przybyszy z wyspy potępionych, a główny wokal to książę: syn Pięknej i Bestii.
<><>
Mieszko rozmawia z Diablim i opowiada mu:
- Mam teraz nową dziewczynę w przedszkolu. Julkę.
- Fajna jest tak Julka?
- Tak. To będzie moja żona.
- A jakie ma włosy?
- Żółte.
- Proste czy kręcone?
- Ma kucyka. A wiesz tato, Ola z Wiktorią cały czas się kłócą.
- O co?
Wtrącam się:
- Pewnie o niego, bo one były wcześniej żonami.
Mieszko:
- No o mnie!
Mówię:
- Takie typowe, nie? Niech one się pozabijają, a ja będę z tą co wygra.
Diabli:
- MÓJ synek.
;0
