Układa się codzienną rutyną wrzesień

Duplikat legitymacji szkolnej dla Łucji zamówiony, trawa skoszona (chyba tylko raz przed zimą jeszcze będzie koszone), a pies który był obłożnie chory w końcu ozdrowiał. Kot jest niezmiennie uroczy, lubi dziewczyny i toleruje Mieszka. Sypia najchętniej na łóżku Lilki. Łucja ma muchę, że nie robię jej urodzinowego ogniska  – fakt: obiecywałam, że na jesieni będzie trzecia tura urodzin, ale w sumie to za półtora miesiąca Halloween.  Nawet przeglądałam gadżety w necie któregoś wieczoru…

W końcu wymieniliśmy sierpniowy wianek na drzwiach. Mało miałyśmy materiału w kwiatki, więc dół został obklejony chrobotkiem, a pomarańczowe kule z rafii podkreśliły kolorystykę września i jesieni 😉 Lilka dołożyła jeszcze tylko żółtego ślimaka i piórko.

  • Mamo, chciałbym kiedyś zobaczyć prawdziwego złodzieja.
  • Na pewno zobaczysz Mieszeczku. Kiedyś.
  • Ale kiedy?
  • Może zresztą już nawet widziałeś. Złodzieje wyglądają jak zwykli ludzie.
  • Tak jak my?!? A jak ich poznać?
  • Nie jest to łatwe. Tylko prawdziwy policjant potrafi rozpoznać złodzieja.
  • Ale jak go rozpoznaje?
  • Nie wiem. Po nerwowości, rozbieganych oczach, rękach, które za długo zatrzymują się na przedmiotach…
  • A kupisz mi Lego Ninjago Pojedynek Smoków?

🙂