-Lilka

Dawno, dawno temu realizowaliśmy projekt imieninowych wyjazdów. 4-go września imieniny ma Lilka, więc był to dobry pretekst do wycieczki. Drugi dobry pretekst to był Festiwal smaku odbywający się w Lublinie, na który chciałam trafić. Tegorocznym tematem była Gruzja, lubelskie knajpy przez tydzień serwowały kuchnię gruzińską, były koncerty, występy i masa straganów z pysznym jedzeniem z różnych zakątków Polski i kresów.
Zastanawiałam się, czy warto trójkę niejadków ciągnąć w strefę jedzenia, ale było super! Lublin jest przepiękny, a jeśli chodzi o sam festiwal, to kilka rzeczy było unikatowych. Przede wszystkim była ogromna różnorodność producentów cydru. Lubię. Cydry wytrawne ze starych odmian jabłek, cydry o różnym stopniu nagazowania, smaku i alkoholu. Mam np. szampana z cydru na Sylwestra. Pyszne były regionalne lubelskie jedzenie, czyli cebularze i gryczaki/pierogi biłgorajskie, które TAK doskonałe jadłam po raz pierwszy. Tradycyjnie też, ponieważ było dużo wystawców z Europy Wschodniej kupiłam kilka butli kwasu litewskiego i słój litewskiego miodu (wybitny). Edycja za rok ma być związana z Polską Romantyczną, potrawy będą się opierać na przepisach z pierwszej połowy XIX wieku, sądzę więc że Litwini będą znowu, a w knajpach nie zabraknie dziczyzny. Ma być też dużo potraw wegetariańskich, bu nurt pojawił się właśnie wtedy.













<><>
A jako, że Lubelskie na weekend to świetny pomysł, niedzielę spędziliśmy również w „okolicy”. A dokładnie w Magicznych Ogrodach, które odwiedziliśmy rok temu. Tym razem kompanami były dziadki i chociaż dziś trochę wiało wycieczka też wszystkim się podobała.
Park przez rok się nieźle rozbudował… Powstała gigantyczna zjeżdżalnia, na którą co więksi twardziele (MY za trzecim razem) zakładają tzw. robale, czyli gatki z filcu dzięki którym jest lepszy ślizg. Doszedł płytki (40 cm głębokości) staw, po którym pływa się tratwami. I doszły karuzele, które kręcą się dzięki rękom rodziców. Dzisiejszy weekend był pod hasłem: „Co Mordole noszą w piórnikach” była więc dodatkowa atrakcja związana ze szkołą 🙂 I Ogrody to też świetna miejscówka do której warto przynajmniej raz w roku zajrzeć 🙂









Najważniejszym wydarzeniem z nocy sobotnio-niedzielnej było zgubienie kolejnego zęba przez Lilkę (dolna dwójka). Jak świętować to na całego, nie? ;0
