Cztery butelki oliwy później mam 13 słoików suszonych pomidorów. No dobra… 11, bo półtora się już zjadło, ale nie ma lepszej motywacji do krojenia, suszenia i zalewania ciepłym tłuszczem niż degustacja na bieżąco 😉
Przerobiłam wszystkie posiadane pomidory, cd po weekendzie.
Dziś chłodniej. Bardzo mi to na rękę. Wybebeszyłam wczoraj dzieciakom z szafy ubrania, bo szukałam strojów na w-f. Ale skoro upały odpuściły, to nie wpychałam tego spowrotem tylko przerzuciłam jesienno-zimowe na wierzch, a letnie do kufra. Zawsze przy tych przeglądach sporo wypada.
Wpiszę sobie na zaś: na przyszłe lato t-shirty mają wszyscy, spodenki krótkie też obecne w dużych ilościach. Letnie spodnie podobnie. Pannom się przyda po 1-2 letniej sukience. Na jesień sytuacja dobra. Mieszko ma absolutnie wszystko, dziewczyny w zasadzie też, choć 1-2 bluzki ożywią to co jest. Sytuacja jest więc bardzo dobra 🙂
<><>
Szłam z dziewczynami i zobaczyłyśmy parę. Obeszliśmy ich szerokim łukiem, żeby nie przeszkadzać, a dziś z psem podeszłam zobaczyć co to on mazał na pniu na którym siedzieli 🙂
Niesamowite. 100x to napisał! 🙂

