Lato 2015 – czytelnicze

Jeśli miałabym jednym słowem podsumować mijające 3 miesiące jedno słowo wybija się na plan 1-szy. UPAŁ. Znajomy napisał: Gdybym chciał przeżywać takie temperatury z pewnością nazywałbym się Jorge, albo Rico. Ale JESTEM człowiekiem północy. Zaspy, zawieje i niedźwiedzie polarne. 🙂 Upały bardzo źle znosił pies. Pewnego razu przyniosłam go ze spaceru, bo położył się w środku słonecznej łąki i przeleżał tam trzy godziny. Po tej akcji spacery odbywały się do siódmej rano i po 20-stej wieczorem. A ja po prostu byłam notorycznie spocona i niewyspana. Ale nie narzekajmy, w listopadzie za tym zatęsknię 🙂

Lato było dobre. Nie było komarów, a ja dzięki sytuacji w jakiej jestem dostałam dwa tygodnie laby od bycia mamą. Wczoraj pojechałam na jakiś tam festiwal i szłam sobie w nocy myśląc, że taki luz to miałam 10 lat temu. Zaczęłam tańczyć salsę i chcę to kontynuować (lekcje będę miała zdaje się w czwartki). Muzyki było zresztą więcej, bo trafiliśmy latem na Boogi Festiwal.

Mało było jeżdżenia na rowerze. No, ale JA roweru nie mam  Łucja dostała rower na komunię, lecz ponieważ jest większy i bała się na nim jeździć, to jeździła na swoim starym. A w ten sposób bez roweru została też Lilka, która miała się NA Łucji rower przesiąść. Rower Lilki był w maju przemalowany na granatowo i przekazany Mieszkowi :)) Pojawiła się za to hulajnoga i jestem nią zachwycona. Tych co się wahają czy hulajnoga jest dla nich odsyłam na ten blog, gdzie bardzo fajnie jest napisane o przewadze hulajnog nad rowerami.

Było to natomiast bardzo CZYTELNICZE lato. Pobiłam własne rekordy i nadrobiłam statystyki z kilku chyba lat. Trafiałam na książki, które wciągały mnie tak bardzo, że siadałam i czytałam do końca. Czytała Łucja i komiksowała się Lilka.

Pozostałe NAJ LATA:

  • Napój – mrożona  kawa
  • Kolor – morelowy
  • Produkcja filmowa – Wakacje z duchami, ten właśnie staroć wciągnął dzieciaki tak bardzo, że w godzinach emisji kończyły zabawy na dworze i siadały przed telewizorem
  • Owoce – śliwki ulena. Są pyszne. Smaczniejsze niż każdy inny owoc tego lata. Btw Muszę jakąś tartę ze śliwkami zrobić 🙂
  • Zbieg okoliczności- młodzi ludzie jadacy na stopa z Irkucka (!!!). Parę zabrał mój tato i pomyślcie sobie jak bardzo był zakręcony takim przypadkiem! inna sprawa, że stopowicze to też nasilająca się tendencja, którą tego lata zauważyłam 🙂
  • Przetwory- agrest. Nie zrobiłam wogóle kompotów, ale za to tego agrestu tyle, że może z niego będę jakieś napoje kombinować.
  • Ogród – róże. Nie zasiałam żadnych ziół w tym roku, ale wywaliłam lubczyk i wkopałam krzewy róż. Kwitną, więc się przyjęły!