Znacie tę zasadę, że za płotem zawsze jabłka czerwieńsze? Wyjechał sąsiad nad rzekę, więc wzięłyśmy sobie z dziewuchami drabinkę i zabrałyśmy się za jego leszczynę (co w połowie nad działką dziadków wisi 🙂
Ależ pyszne są takie świeże orzechy!



Poszliśmy też na kasztany, ale jeszcze nie ma. I niedużo ich będzie bo drzewa suche. Za to piękny plener nam się trafił 🙂

