Jesteśmy tacy sami, tylko różnej płci […] jak przecinki w niewidzialnym zdaniu

– „Wypisz, wymaluj… miłość”, 2013 r, leciał wczoraj w tiwi, bardzo mi się podobał

Dużo w tych psycho-poradnikach które czytam, pisze o przemianie…w kobietę. O tym, że to właściwy cel babsko-dziewczyńskiego rozwoju. Czytaliście „Krystynę-córkę Lavransa„? Tam właśnie jest taki moment, kiedy ona już jakieś dzieci, jakieś lata i staje się taką prawdziwą kobietą. Nie nimfą, nie kimś kim chcemy się opiekować (chociaż to nie zanika), tylko kimś z krwi i kości. Podporą, wiedzą, siłą i kobiecą mocą.

Na tych wakacjach mignęła nam (mi i dziadkom) moja bardzo daleka kuzynka. Zwaliła się na głowę innej mojej równie odległej kuzynce i w jakiś tam sposób uszkodziła tegoroczną część wakacji w rodzinnych stronach Krzycha. To taka osoba, która nigdy nie dorosła oraz jest ogromnym i samolubnym obciążeniem dla wszystkich. Któregoś dnia przyjechał do nas mąż tej mojej drugiej (pozytywnej) kuzynki i zaczął ze mną rozmawiać. I mówi: Jak ona natychmiast nie wyjedzie to nie dam rady. Coś jej zrobię! Ona niszczy całe nasze życie! Przecież ona ma 40 lat. Ale to nie jest kobieta! To, to, to jest… I zabrakło mu słów. Ale wiem co on chciał powiedzieć. To nie jest KOBIETA.

Wkleję Wam link do jednego z lepszych przesłuchań w historii kina. Sytuacja z góry wydawało by się przegrana (ich pięciu, ona jedna), ale to Sharon Stone trzyma ich w szachu. Wiadomo, bez majtek może i łatwiej 😉 ale widać dobrze, że ona kontroluje wszystko. Zawsze 😉

<><>

Kilka nadmorskich fotek 🙂