Macie jakiś pomysł? Bo ja nie mam 🙂 Opowiadał kiedyś Krzycho o swojej drugiej obronie. Środek suchego moskiewskiego lata. Było tak gorąco, że jeden z profesorów siedział i z niego kapało. A gość wyrywał kartki z zeszytu, zgniatał i wycierał sobie nimi czoło. Niezły obrazek, nie?
Lubię ciepłe wieczory i to coś czego zazdroszczę Włochom… Lecz temperatura w drugiej połówce 30-stopni w dzień to za dużo. Dziś Diabli zabrał dzieciaki na basen i obiad do swojej mamy. Ja w tym czasie wyprasuję kilka ubranek i zabieram się za pakowanie, bo jutro rano wszyscy ruszają nad morze. Dzisiaj muszę je więc wcześniej położyć spać bo wczoraj Lila do północy chodziła brzęcząc, że ona się odzwyczaiła od pokoju i nie pamięta CO JEST w której szufladzie…
Mieszko tymczasem raczy mnie słownymi rarytasami:
- Mamo… Twoje oczy są zielone… Jak wodorosty…
🙂

