Lubię myśleć, że świat sportu jest czysty. Oczywiście nie w sferze działaczo-celebryckiej, ale od strony zwykłych zawodników. Wierzę, że zaostrza cechy najbardziej pożądane w naszym kręgu kulturowym i tworzy ludzi twardych i zimnych na zewnątrz, a gorących w środku. Że uczy szacunku do własnego ciała i innych zawodników.
Jakieś było zamieszanie. Zapytałam więc łepków z pokoju naprzeciwko, co to jakieś zgrupowanie mieli:
- Chłopaki, co to za goście z kajakami przyjechali?
- To weterani.
Fajnie, nie? Nie seniorzy, nie starzy zawodnicy, a tak po wojskowemu weterani. A jako, że zawody rozgrywały się za oknem posiedzieliśmy z towarzystwem na ławce nad jeziorem i popatrzyliśmy.
Btw. Czy wiecie, że weterani to zaczynają się od 35+ ??? Lipa jakaś, nie weterani :))
**
Dobrze wypoczywa mi się w miejscach gdzie silny ten sportowy duch. Więc chociaż pogoda w drugim tygodniu była nie idealna to wakacje się udały. Było trochę kąpieli, karmiliśmy kaczki i włóczyliśmy się po bunkrach. Razu pewnego Sziwa wskoczyła do głębokiej wody, a ponieważ brzeg był wysoki nie umiała wyjść. Przechodzącą obok kadra narodowa (juniorzy…) WYSKOCZYŁA z czerwonych koszulek z napisem POLSKA i wskoczyła do wody by ją ratować (i to był ten moment, kiedy poczułam się jak na planie Magic Mike 😉
Las fotas – kilka będziecie kojarzyć z Twittera.

Up jedno z moich ulubionych. Trzech małych chłopców w kamizelkach i przepływający sportowcy. Niżej sytuacja typu „dziewczyny pożyczają cichaczem rower wodny”. Ekipa dzieciowa była duża, kilkoro dzieci było niemiecko-języcznych i co ciekawe Łucja zna już kilka niemieckich słów.



Malowanie włosów kredą (wyżej) i bunkry.


Podglądaliśmy sportowców…




Oraz próbowaliśmy uprawiać sporty różne.



I ogólnie się włóczyliśmy…



***
- No dobra, a z czym Wam się kojarzy… Kruszwica???
- Z okruszkami!
Droga była długa i męcząca, ale raz po raz wychodziły na jaw jakieś edukacyjne braki, więc było o czym rozmawiać 🙂
