Rzutem na taśmę udało mi się dziś zrobić maluchom badanie słuchu. Badanie miało się odbyć w maju, ale w placówce gdzie byliśmy zapisani zepsuł się audiometr. Wiedząc, że terminy zawsze są dość odległe zadzwoniłam tydzień temu z nadzieją, że może już działa i uda mi się je zapisać gdzieś na październik. A tu usłyszałam, że akurat na 31-go sierpnia jest wolna podwójna wizytę. „LECZ na 7:30”. To doskonały termin! – wykrzyknęłam i dziś rano, zostawiając śpiącą Łucję w domu pojechaliśmy.
I okej. Lilkę, bo to o nią głównie chodziło, czeka jeszcze jedno badanie za tydzień. Jej błona bębenkowa ma zrosty, bo była trzy lata temu przecinana, ale słuch ma dobry. Babka powiedziała, że ma słuch taki jak człowiek dorosły. Dzieci mają lepszy niż my, ale stan jest w granicach normy. Mieszko, który ciągle zadaje, chociaż już mniej, pytanie CO? ma słuch doskonały, więc to dopytywanie to taka uroda.
<>
Dzień zaczęliśmy wcześnie, więc zrobiłam jeszcze zdjęcie z projektu: Foto projekt rok po roku, czyli dzieci w tych samych strojach i konfiguracji co roku o tej samej porze. Tu macie link do zdjęć z lat ubiegłych.

<><>
Wkleję Wam dwa fajne dopiero co przeczytane opisy wakacji znajomych:
- Superksiężyc, pociąg wypełniony złotem i dyjamentami pod Wałbrzychem, triumfy w lekkiej atletyce, Kuźniar przeszedł z TVN do TVN, od jutra 36 stopni w cieniu – i powiedz mi, cwaniaku jeden z drugim, że ten nasz nowy prezydent się nie stara i nie dba o ten kraj, no powiedz. A za Komorowskiego byłby już teraz najpewniej listopad, mżawka, pleśń i ogólnie robak.
- Koniec wakacji – i całe szczęście! Profesjonalne media, komentatorzy społeczni i fejsonauci na powrót zajmą się sprawami poważnymi, priorytetowymi dla tego kraju. Żaden barszcz Sosnowskiego czy typowy parawaning sarmacki… 🙂



















