Musimy wracać, bo mama musi ogolić nogi i bobra

 -Lilka do Mieszka

Wróciliśmy. Za chwilę kolejna tura, więc walizka zostaje na dole. Muszę przepakować, uzupełnić (ostatnie dwa tygodnie Lilka nie miała majtek, a jeśli chodzi o skarpetki to tylko jeden zestaw był do pary – ale skarpetki na wakacje mają prawo do siebie nie pasować) i zapakować. Do dziadków jeszcze tego lata pojedziemy – na grzyby i może…po kota 🙂

Pamiętacie jak pisałam, że przypętały im się kotki? No więc jeden się MNIE nie boi. Myślałam, że to kotka, ale to kocurek. Jeśli będzie tam cały czas (pod tarasem) to pod koniec sierpnia spróbujemy go przewieźć 🙂

<><>

I jeszcze jedno letnie przemyślenie. Dziadek rozstawił dzieciakom namiot – taki astronomicznie archiwalny, ale zachwyt był pełen. Lilka z Mieszkiem prawie w nim zamieszkali, a Łucja chciała spędzić noc. Nie zgodziłam się na to, bo noce jednak chłodne są u nas, ale widząc ich zachwyt mam zarys przyszłych wakacji. Wpierw jednak muszę kupić namiot! 😀