„..ze strachu, że nikt inny się nie trafia… „

Spotkałam się z teorią, że książki trafiają do nas właśnie takie jakie są nam potrzebne. I coś w tym jest. Zamknęłam ostatnią stronę Bajek i przeszłam od razu do mojej księgarni by dodać sobie do schowka kolejne książki. Zamawiać będę w okolicach urodzin Łucji. Ostatni rozdział był o Szewczyku Dratewce. Jak być może pamiętacie poddawała go próbom czarownica, na którą można spojrzeć jak na matkę, która czasem wie lepiej jaki kandydat na zięcia będzie idealny. Wkleję Wam fragment:

Kobiety nie dają sobie czasu. Boją się poczekać, symbolicznie pourywać głowy tym, którzy nie do końca przystają do wymarzonej wizji. Ta królewna, dzięki kontaktowi z czarownicą, ma odwagę, by to zrobić, zaryzykować samotne życie.

<><>

Wracałyśmy z plaży i w aucie Łucja zaczęła mnie męczyć (wałkowałam z nimi bajkę o Alladynie i co sobie by zażyczyły od Dżina w kontekście co jest ważne)

  • Mamo, a Ty masz jakieś sekretne życzenie?
  • Mam. Całą masę. Na przykład… Jak przed chwilą uciekaliśmy przed burzą i z tyłu zaczynał się huragan, to żałuję, że Wam nie zrobiłam zdjęcia. Wiało, goniła nas ściana wody, ludzie z gumowymi zabawkami biegli tuz za Wami, błyskało, wiatr unosił wodę z zalewu jak podczas tornado… A ja miałam aparat schowany w torbie. Nie mam paska do aparatu i muszę go sobie sprawić. To była scenka niemalże filmowa.
  • To trudno namalować.
  • Trudno? Nie… Las, trąba powietrzna, uciekający ludzie? No dobra. Mam takiego kolegę z podstawówki na fb, który całą rodziną pojechał na rejs łodzią na Mazurach. I jeszcze jedna koleżanka też pojechała. Straszne im takiej wyprawy zazdroszczę. To trzeba by mieć patent sternika, albo coś takiego…
  • A nie marzysz o czymsś do domu?
  • Marzę o różach przed domem. Tak pięknie mi rosną te różowe i chcę dosadzić obok jeszcze ze dwa krzaki. Jeszcze tego lata.
  • To ja to namaluję! 

<><>

I poślubiona Tymbarkowi. Wersją z arbuzem się nie popisał, ale i tak go kocham za te piękne kłamstwa pod nakrętką 😉