Łucja z Mieszkiem budzą się jak dzieci. Wystarczy mały szum, a oni niczym wańka-wstańka skaczą obudzeni na baczność. Koniec tego nudnego spania, przygoda, PRZYGODA, NOWY DZIEŃ! I na tym etapie nie idzie ich ponownie położyć. Nie działa argument, że wcześnie, że będą zmęczone, że nie zamierzam JESZCZE robić śniadania, bo SAMA śpię, itp.
Lilka za to budzi się jak dorośli. Otwiera oko, naciąga na głowę kołdrę i zapada w sen równie mocny jak wcześniej. Ubiera się częściowo, kładzie i śpi dalej. I tak do 10-tej bez problemu. I Łucja tego nie znosi 🙂 Ona TAK się nudzi, że ONA już wstała, a Lilka nie, że musi JĄ obudzić… Tak jak dzisiaj, kiedy spuściła Lilce powietrze z materaca :)) [Lilka na to po prostu wyniosła się wtedy do mojego łóżka]
Inna sprawa, że odkryłam w czerwcu podglądając ją z rówieśnikami, że Łucja ma całkiem duże poczucie humoru 🙂 Właściwie to nawet całkiem niezły z niej „jajcarz” 😉 co mnie zaskoczyło. Ale to dobrze 🙂

