Przebierałam się na plaży na szybko. Taki klasyczny patent: pod sukienką ściągam dół i zakładam suche. Potem wróciliśmy i poszłam do lasu na spacer z psem. Idę i myślę: Co te majtki takie małe i niewygodne?… Wiem! Nałożyłam je tyłu naprzód!
Wpadłam do domu i okazuje, że jednak nie A na dodatek to bokserki były 😦
A z plaży wróciliśmy w Janowie. Ależ tam od ubiegłego lata się pobudowało! Co ważne, w tym roku park linowy pokonała nie tylko Lilka (Łucja już dwa lata temu się odważyła), ale i Mieszko!
Najlepszą zabawą dziś było leżenie na fontannach. Tak, żeby woda w brzuch waliła. Okazało się, że na brzuchu akurat mamy łaskotki 🙂











