12 słoików truskawek już jest!

Przystąpiłam do przetwórstwa owocowego. Czerwiec był taki biegowy, że temat odpuściłam i od razu ustawiłam się z Lutką,że jak będę u nich to porobię. Do marca zjedliśmy właściwie wszystko. Poszły suszone pomidory, dżemy z truskawek (do naleśników) i z porzeczek (do pleśniaka). Zostało kilka słoików dżemów z mirabelek (kompoty wypite wszystkie) oraz takie wynalazki jak gruszki w occie czy sałatka z papryki ze słoikowej wymiany sąsiedzkiej. 

Dam kilka dni mamuśce odpocząć (bo ona źle znosi ten bajzel co to przy dżemach powstaje) i jak się skończy fala upałów to do tematu wrócę. Może z malinami? 

<><>

Kupiłyśmy sobie z babcią na zakupach ciasteczka w cukierni. Potem zabunkrowałam się z Łucją i przed obiadem się cichaczem raczyłyśmy. Mówię do niej:

  • Nie jedz tak dużo, bo Ci w pupę pójdzie.
  • Ci też pójdzie.
  • Tak,ale ja zapisuję się na kurs salsy i muszę biodra rozbudowywać 🙂