Dostajemy czasem jakieś ubranka. Po dwóch chłopcach – dziedziczy je Mieszko. I niesamowite jest to, że te ubranka jeszcze się do czegoś nadają 🙂 Jak te dzieci to robią??? Gdy sezon kończy ciuch eksploatowany przez któreś z mojej trójki, to praktycznie jest do wyrzucenia. Zużywają buty. Lilka po dwóch miesiącach robi dziury w podeszwach (upolowałam dziś w L dwie pary butów na lato, bo w lecie potrzebuję po jednej parze na miesiąc dla każdego). Mieszko dziurawi na kolanach (pozostała dwójka też). Lilka czasem wycina sobie dziurkę nożyczkami w szkole (patrz fioletowa bluzeczka w pasy). Mam koło pianina taką górkę i czasem jak zrobię prasowanie, a chce mi się jeszcze porelaksować przy serialu to sobie dziergam 🙂 W życiu nie sądziłam, że zpt-y AŻ tak się przydadzą 😉 I naszywam ostatnio głównie polarem (resztką co mi została po kalendarzach adwentowych). Samochodziki, kółka i serduszka 🙂 Wspaniała ze mnie krawcowa 😉


I w bonusie sroka. Porzuciła Lilka koło trampoliny bułkę i od rana mam za oknem ptaszyniec wydzióbujący po kawałku!

