– Downton Abbey, hrabina
Podobno samotne kobiety wysyłają jakieś sygnały. Dziwne to, ale chyba prawdziwe.Tak naprawdę praktycznie nikt nie wie, że u mnie coś się zmieniło, bo pytania z cyklu Jak Ty dasz sobie radę tudzież niepotrzebna chęć pomocy czy fale współczucia tylko mnie irytują. Tym niemniej jednak odzywają się do mnie jacyś zapomnieni przed laty wielbiciele (którzy naprawdę nie mieli kanału informacyjnego by się dowiedzieć, że jestem już singlem), znajomi co wiedzą (bardzo nieduże grono) rzucają jakieś propozycje, a dziś listonosz pytał się mnie czy skosić mi trawę, bo widzi, że za długa *(?????). Na razie spycham i odpycham, ale jak to powiedziałam Lutce z przyjemnością wpisuję sobie kolejnych do wirtualnego kotylionu.
*odparłam, że nie ma kiedy skosić bo ciągle pada, ale będzie skoszona
Kontaktował się ze mną np. znajomy sprzed epoki dzieci. Mieliśmy się nawet spotkać, bo akurat między jednym lotem, a drugim miał dwie godziny przerwy i proponował spotkanie w lotniskowej kawiarence. Hmm… na pewno rozwiązał by część moich problemów (niski dochód i rozrzutny tryb życia), ale to tak jak w tym filmie z Travoltą, na mężczyzn patrzę przez pryzmat dzieci, a jego nie widzę kąpiącego piłkę z Mieszkiem. On byłby z tych robiących awanturę o źle posegregowane skarpetki 😉 Na spotkanie więc nie pojechałam. Zresztą było w poniedziałek, a ja akurat wtedy miałam okulistę z młodym.
<<
A i przysłali mi dziś numer startowy w biegu pod koniec czerwca, do którego się zarejestrowałam. Ładny 🙂
